Estimated reading time: 5 minut
Radni Paweł Plinta i Jakub Przewoźnik zapytali prezydenta Oświęcimia Janusza Chwieruta, co robi w sprawie zablokowanego połączenia kolejowego Oświęcim–Bieruń–Tychy. Odpowiedź przyszła po dwóch tygodniach — i sprowadza się do jednego słowa: nic.

20 maja 2026 roku radni Paweł Plinta i Jakub Przewoźnik, reprezentujący klub PiS-Nowy Oświęcim, złożyli interpelację w sprawie rewitalizacji linii kolejowej na odcinku Tychy–Bieruń Stary–Oświęcim. Powodem był sygnał z OświęcimOnline: PKP Polskie Linie Kolejowe ogłosiły przetarg na roboty budowlane na odcinku Tychy–Bieruń Stary, ale kwestia połączenia samego Oświęcimia z Bieruniem utknęła w martwym punkcie, czekając na przełom w negocjacjach między PKP PLK a Polską Grupą Górniczą.
Radni zadali pytania, których nie powstydziłby się żaden dziennikarz śledczy: czy zarządy obu spółek — przypomnijmy, że obie są spółkami Skarbu Państwa — otrzymały stanowisko prezydenta Oświęcimia w tej sprawie? Czy menedżerowie PKP PLK i PGG wiedzą, jak ważna jest ta inwestycja dla miasta? Czy prezydent Oświęcimia zdecydował się na interwencję w stosownych ministerstwach? Innymi słowy: czy ktokolwiek w imieniu Oświęcimia w ogóle zadzwonił do kogoś, kto może coś zmienić?
Odpowiedź: to nie nasza rola
Prezydent Janusz Chwierut odpowiedział 3 czerwca 2026 roku — niemal dwa tygodnie po złożeniu interpelacji. Treść odpowiedzi jest pouczająca, choć nie z powodów, których radni mogli się spodziewać. Prezydent przyznał, że rewitalizacja linii Orzesze–Oświęcim jest projektem ważnym dla całego regionu i że miasto od początku uczestniczy w działaniach zmierzających do jego realizacji. Zaraz potem jednak wyjaśnił, kto naprawdę prowadzi projekt: miasto Bieruń, które koordynuje działania samorządów i pozostaje w kontakcie z PKP PLK oraz pozostałymi partnerami. Oświęcim — jak czytamy dosłownie — nie pełni w tym projekcie roli lidera ani strony prowadzącej rozmowy techniczne i formalne.
Na pytanie o interwencję w ministerstwach odpowiedzi nie ma. Prezydent skupił się na wyjaśnieniu, że brak porozumienia między PKP PLK a Polską Grupą Górniczą w sprawie warunków przejazdu pociągów pasażerskich przez teren kopalni wynika z obowiązujących procedur technicznych, prawnych i organizacyjnych dotyczących bezpieczeństwa i zasad korzystania z infrastruktury. Nie są to — jak podkreślił — decyzje o charakterze politycznym, które można rozstrzygnąć jednostronnie.
Historia, która się powtarza
Najbardziej wymowny fragment odpowiedzi dotyczy historii sporu. Prezydent przypomniał, że kwestia przejazdu pociągu pasażerskiego przez teren kopalni nie jest nowa — rozmowy i próby wypracowania porozumienia były prowadzone także w poprzednich latach przez właściwe instytucje państwowe i spółki odpowiedzialne za infrastrukturę kolejową oraz działalność górniczą. Wówczas także nie doprowadziły one do ostatecznego uzgodnienia warunków przejazdu.
To zdanie zasługuje na chwilę zastanowienia. Spór między PKP PLK i PGG o przejazd przez teren kopalni trwa od lat, przeżył kilka rządów i kilka kadencji samorządowych, i — jak wynika z odpowiedzi prezydenta — nikt dotąd nie znalazł sposobu, by go rozwiązać. To nie jest opis aktualnej blokady. To opis strukturalnego problemu, który miasto Oświęcim odziedziczyło, a nie wytworzyło.
Ostatnie zdanie odpowiedzi sugeruje, że nawet głośne naciski medialne czy polityczne nie zmienią technicznego sporu między PKP PLK a PGG. To wygodny argument — bo z góry tłumaczy, czemu żadne działania, gdyby miały miejsce, i tak nie przyspieszyłyby sprawy.

Czego nie powiedziano
Odpowiedź prezydenta jest rzeczowa, ale niepełna w jednym istotnym punkcie: radni pytali wprost, czy prezydent zdecydował się na interwencję w ministerstwach. Odpowiedzi na to pytanie w piśmie nie ma. Jest wyjaśnienie kompetencyjne — miasto Bieruń koordynuje, Oświęcim nie jest liderem — ale nie jest to równoznaczne z odpowiedzią, czy Oświęcim podjął jakiekolwiek działania własne, by ten impas przełamać.
To rozróżnienie ma znaczenie. Bycie stroną drugoplanową w projekcie nie wyklucza prowadzenia własnego lobbingu. Miasto, które deklaruje, że inwestycja jest dla niego ważna, może jednocześnie nie być liderem formalnym i aktywnie zabiegać o jej domknięcie — telefonami, pismami, wizytami w ministerstwach. Z odpowiedzi prezydenta nie wynika, czy coś z tego się wydarzyło.
Spór trwa od lat, przeżył kilka rządów i kilka kadencji. Pytanie nie brzmi już, czy ktoś go rozwiąże szybko. Pytanie brzmi, czy ktokolwiek traktuje go jako swój problem.
BW
Pełna treść interpelacji i odpowiedzi prezydenta dostępna jest w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miasta Oświęcim.

Nie odbierzcie mnie źle ale temat jest spóźniony conajmniej o 10 lat. Przy DK44 obchodzącej zarówno Oświęcim jak i Bieruń nowym, w miarę szybkim śladem takie połączenie kolejowe nie ma sensu ekonomicznego. Chyba, że chcemy wozić powietrze jak pociągami do Krakowa przez Zator.
Swoją drogą ciekawi mnie, jak tam z frekwencją w pociągach do Bielska-Białej po otwarciu S1. Dopisuje?
„Radni zadali pytania, których nie powstydziłby się żaden dziennikarz śledczy” – co za skromność!
„Karpie domagają się Bożego Narodzenia” to niezła metafora, ale trochę chybiona.
Bo mieszkańcy nie proszą o szybszy nóż, tylko o szybszy pociąg. A gdy tysiące ludzi codziennie chcą jechać w tym samym kierunku, kolej nie jest fanaberią. Jest matematyką. I tak to leci.
Trudno namówić mnie na mówienie pozytywnie o Chwierucie (bo nie ma o czym) ale upieranie się na kolej do Tychów to trochę jakby karpie domagały się przyspieszenia Bożego Narodzenia.
Rząd i panowie z PO nadają się do jak najszybszej dymisji.
Rząd i panowie z PO nadają się do jak najszybszej dymisji.
Ten rząd to mem
Panie plinta, pan włoszek jest liderem w tych kwestiach