Informacje, Sport

Kij w mrowisko. Czy bycie hokeistą ma przyszłość? Czy bazę sportową mają utrzymywać oświęcimscy emeryci?

Sport zawodowy jest jedną z wizytówek Oświęcimia. Sportowiec to też zawód. Ponoć w kraju brakuje hydraulików, stolarzy, informatyków czy pielęgniarek… A ile ofert pracy dla hokeisty czy piłkarzy czeka dzisiaj na Państwa dzieci na rynku czy w urzędzie pracy…

100 milionów na początek. Co dalej?

Oświęcim ponosi i poniesie wielkie wydatki związane z rozbudową i modernizacją bazy sportowej. W przypadku lodowiska i wybranej przez Urząd Miasta ścieżki realizacji ten plan obejmuje dwie tafle. Na razie bierzemy się za jedną, co ma kosztować ok. 100 milionów. Tak, jest też w tej kwocie dofinansowanie. A co z halą główną? To dopiero musi kosztować! Wszystko więc wskazuje na to, że mówimy o inwestycjach idących w sumie nawet w setki milionów złotych. A na wiele innych rzeczy przecież w Oświęcimiu nie mamy. Jest przecież też wiele innych potrzeb… Byłem ostatnio w przychodni rejonowej. Drzwi do gabinetu lekarskiego się nie domykały.

Pytanie uważam zatem za zasadne. Dla kogo i po co to robimy?

Jeżeli po to, by oświęcimska młodzież i dzieci mogła chodzić na ślizgawkę to uważam w porządku. Jeśli młodzież, a nawet niektórzy starsi panowie, chcą sobie pograć dla przyjemności w hokeja, to też w sumie fajnie. Drogo, bardzo drogo, ale fajnie.

Jeżeli natomiast myślimy w kategorii „Unia Mistrz” i sportu zawodowego, bo hokej na lodzie to jest dziś właśnie taki sport, to wypadałoby być może także spróbować policzyć, ilu młodych oświęcimian chce wiązać z tą dyscypliną swoją zawodową przyszłość. Ilu uczy się już pilnie i trenuje w naszych szkołach czy klasach sportowych. No i co z nimi będzie potem.

Bo sportowiec czy spawacz, wiecie Państwo, zawód to zawód. Na życie i rodzinę trzeba koniec końców zarobić. Czy bycie zawodowym hokeistą, łyżwiarką figurową albo piłkarzem z piątej ligi, to jest ten fach, który da Waszemu dziecku życiową perspektywę i pieniądze na chleb?

Paru może się uda zostać mistrzami sportu. A reszta?

Krótka piłka. Sport wyczynowy finansują sponsorzy, a nie emeryci

Samorząd to także odpowiedzialność za młode pokolenie i ich przyszłość. Za dzieci, które idą teraz do oświęcimskich szkół. Chcemy, żeby wyszli na ludzi i otrzymali od nas na starcie najlepsze możliwe wsparcie w pakiecie szkolno-wychowawczym. Czyli do życia trzeba podchodzić realnie.

A wydaje mi się, że w Oświęcimiu wiele rzeczy robimy z rozpędu. Tyle tylko, że coś co było dobre 50 lat temu, niekoniecznie musi być najlepsze dzisiaj. Bo czasy się bardzo zmieniły. Skala planowanych inwestycji w sport, obawiam się, jest w Oświęcimiu kompletnie oderwana od rzeczywistości.

Ruch – tak. Nauka pływania – tak. Rekreacja – tak. Ślizgawka – super. Sport wyczynowy? Na całym świecie sport wyczynowy finansują… sponsorzy. Np. zaprzyjaźniona firma chemiczna dałaby może z 5 milionów i wtedy Unia Mistrz! To jest krótka piłka. To jest uczciwe. Nie widzę wysiłku obecnych władz miasta, by pomóc sportowcom takiego sponsora pozyskać. Obecnie idziemy raczej w kierunku, że monumentalną bazę sportowo-wyczynową będą w niedalekiej przyszłości, odejmując sobie od ust, utrzymywać oświęcimscy emeryci.

Paweł Plinta, radny miasta, klub radnych PiS – Nowy Oświęcim

Paweł Plinta, radny miasta Oświęcim, autor felietonu o inwestycjach sportowych

Źródło: Kurier Oświęcimski

Poprzedni artykuł

1 komentarz

  1. zamiast sportowcem to lepiej zostać redaktorem bo można otrzymywać kasę za plecenie bzdur

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Send this to a friend