W czwartek przed południem mieszkańcy części województw lubelskiego i podkarpackiego dostali na telefony alert: „UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce”. W Rzeszowie i Lublinie zawyły syreny, ewakuowano część urzędów, w Przemyślu dzieci wyprowadzono ze szkoły. Powodem był rosyjski dron, który spadł kilka kilometrów od granicy z Polską, w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Po niecałej godzinie wojsko zakończyło działania, a alarm odwołano – do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nie doszło.

To już kolejny taki sygnał w tym miesiącu. Oświęcim leży setki kilometrów od wschodniej granicy, więc łatwo pomyśleć, że to sprawa kogoś innego, gdzie indziej. A jednak większość z nas – i my w redakcji też – ma w głowie te same, ciche pytania: czy rozpoznałbym sygnał ogłoszenia alarmu? Czy wiedziałbym, dokąd iść? Czy moi bliscy wiedzieliby, co robić, gdybym akurat nie mógł im tego powiedzieć?

To dobre pytania, bo pokazują, że nam zależy – na sobie, na rodzinie, na sąsiadach. I właśnie dlatego warto poświęcić dziś dziesięć minut na coś, co naprawdę może się przydać: rządowy „Poradnik bezpieczeństwa”. Nie jako obowiązkowa lektura, tylko jako coś, co da Ci spokój – bo wiedza, którą masz zawczasu, jest jedyną rzeczą, której nie da się stracić w chwili, gdy naprawdę byłaby potrzebna.
Dwa sygnały, które warto znać na pamięć
Cały system ostrzegania w Polsce opiera się dziś na dwóch prostych sygnałach syren, których nie sposób ze sobą pomylić, jeśli raz się je pozna:
- ogłoszenie alarmu – ciągły, modulowany (czyli „falujący”) dźwięk syreny trwający 3 minuty;
- odwołanie alarmu – ciągły, jednostajny (płaski, niezmienny) dźwięk syreny, również trwający 3 minuty.
Poza syrenami służby ostrzegają też przez megafony, media, Regionalny System Ostrzegania (RSO) oraz Alerty RCB wysyłane bezpośrednio na telefon – dokładnie taki, jaki dziś rano dostali mieszkańcy Podkarpacia i Lubelszczyzny. Poradnik jest w tej sprawie jednoznaczny: jeśli usłyszysz sygnał alarmowy, włącz radio lub telewizor i stosuj się do komunikatów służb.
Gdzie się schronić – i skąd to wiedzieć, zanim będzie to potrzebne
Miejsca schronienia są oznaczone specjalnym znakiem graficznym z napisem „SCHRON”. Informację o tym, gdzie w Twojej okolicy takie miejsca się znajdują, można sprawdzić na trzy sposoby: w urzędzie gminy, w najbliższej jednostce Państwowej lub Ochotniczej Straży Pożarnej, albo od razu samodzielnie – na interaktywnej mapie przygotowanej przez Państwową Straż Pożarną, dostępnej pod adresem schrony.straz.gov.pl. Wystarczy wpisać swój adres albo włączyć lokalizację, a mapa pokaże najbliższe schrony, ukrycia i miejsca doraźnego schronienia.

A jeśli w danej chwili nie da się dotrzeć do oznaczonego miejsca? Poradnik podpowiada konkretnie: zostań w domu, z dala od okien, przy ścianach nośnych, w centralnych pomieszczeniach. Jeśli jesteś poza domem – szukaj najniższych kondygnacji budynków, piwnic, garaży podziemnych, tuneli czy przejść podziemnych. Nawet zwykłe zagłębienie terenu daje lepszą ochronę niż otwarta przestrzeń.

Co zrobić konkretnie w razie ataku z powietrza
Poradnik poświęca tej sytuacji osobny rozdział. Gdy usłyszysz sygnał alarmowy, idź ustaloną wcześniej drogą do miejsca schronienia, zabierając ze sobą plecak ewakuacyjny – unikaj przy tym wind, korzystaj ze schodów. Dobre schronienie powinno być bez okien, mieć grube ściany i strop, a jednocześnie dostęp do powietrza i wyjście awaryjne.
Jeśli zastanie Cię to na otwartym terenie i usłyszysz eksplozję – padnij na ziemię, najlepiej w jakimkolwiek zagłębieniu, i osłoń głowę. Nie wychodź ze schronienia pochopnie, nawet gdy wydaje się, że najgorsze minęło. I jedna praktyczna rada, o której łatwo zapomnieć w emocjach: nie przeciążaj sieci telefonicznej długimi rozmowami – w sytuacji kryzysowej lepiej sprawdza się SMS.

Plecak ewakuacyjny – rzecz, którą łatwo przygotować dziś, a trudno w ostatniej chwili
Poradnik zaleca, by każdy domownik – łącznie z dziećmi – miał swój własny, gotowy zestaw najpotrzebniejszych rzeczy: wodę butelkowaną, apteczkę i leki osobiste, latarkę i radio na baterie, naładowany powerbank, dokumenty (najlepiej też kopię cyfrową na pendrivie) i gotówkę w różnych nominałach, żywność gotową do spożycia, ciepłe ubranie i folię termiczną, a także coś ważnego osobiście – zdjęcie czy pamiątkę rodzinną. To rzeczy, które łatwiej spakować spokojnie w niedzielne popołudnie niż w pośpiechu, gdy za oknem wyje syrena.
Dlaczego nie warto panikować
To, co wydarzyło się dziś na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie, było – jak podkreśliło wojsko – działaniem prewencyjnym: systemy obrony powietrznej zadziałały dokładnie tak, jak powinny, a cała sytuacja zakończyła się w niecałą godzinę, bez naruszenia polskiej granicy. To dobra wiadomość i warto ją zapamiętać, bo panika nigdy nie chroni – za to spokój i przygotowanie tak. A najspokojniejsi w trudnej chwili są zawsze ci, którzy pomyśleli o niej wcześniej, gdy nic się jeszcze nie działo.
Pomyśl, jaka to byłaby ulga, gdyby to właśnie Ty, w gronie rodziny czy sąsiadów, wiedział, co robić – i mógł innych spokojnie poprowadzić, zamiast samemu szukać odpowiedzi w chaosie. Tę pewność siebie daje dziesięć minut lektury, nie więcej. Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” – 54 strony napisane prostym językiem, z rozdziałami o pierwszej pomocy, pożarze, powodzi, długotrwałym braku prądu czy zagrożeniach chemicznych – można pobrać bezpłatnie ze strony poradnikbezpieczenstwa.gov.pl. Trafi też w wersji papierowej do każdego domu w Polsce, ale po co czekać, skoro można otworzyć go już dziś wieczorem, przy herbacie, razem z bliskimi?
Nie musisz czytać wszystkiego na raz. Zacznij od rozdziału o sygnałach alarmowych i sprawdź na mapie, gdzie jest najbliższe schronienie w Twojej okolicy – to zajmie mniej czasu niż zaparzenie kawy, a zostanie z Tobą na długo.

„Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia
Gdy „do ludności” „do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy
Że trzeba iść i z armat walić
Mordować grabić truć i palić
Gdy zaczną na tysiączną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem
I judzić „historyczną racją”
O piędzi chwale i rubieży
Ojcach pradziadach i sztandarach
O bohaterach i ofiarach
Gdy wyjdzie biskup pastor rabin
Pobłogosławić twój karabin
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba
Że za ojczyznę bić się trzeba
Kiedy rozścierwi się rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników
A stado dzikich bab kwiatami
Obrzucać zacznie „żołnierzyków”
O przyjacielu nieuczony
Mój bliźni z tej czy innej ziemi
Wiedz że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi
Wiedz że to bujda granda zwykła
Gdy ci wołają „Broń na ramię”
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami
Że coś im w bankach nie sztymuje
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę
Rżnij karabinem w bruk ulicy
Twoja jest krew a ich jest nafta
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy
„Bujać to my panowie szlachta”’
Władimir Putin 🇷🇺 nie dąży do wojny nuklearnej, ponieważ wie, że wszyscy przegramy.
Władimir Putin 🇷🇺 nie dąży do konwencjonalnej wojny z NATO, ponieważ wie, że by przegrał.
Władimir Putin 🇷🇺 zawsze dążył do warunkowania pomocy wojskowej, jaką Zachód dostarcza Ukrainie 🇺🇦, oraz tworzenia dylematu w NATO.
Jedyną zmianą są formy, które stają się coraz bardziej agresywne: Przeszli od słów do bezpośrednich ataków hybrydowych lub prowokacji.
Uważam, że w odpowiednim momencie Rosja 🇷🇺 spróbuje przeprowadzić operację wojskową krótkiego trwania (maksymalnie 24-48 godzin) z udziałem niewielkiej liczby jednostek (300-400 żołnierzy) w Polsce 🇵🇱/krajach bałtyckich, ale powtarzam: Celem jest stworzenie dylematu, a nie rozpoczęcie otwartej konwencjonalnej wojny.
Rosja 🇷🇺 zawsze bardzo dobrze mierzyła swoje prowokacje wobec NATO: Najpierw był samolot naruszający przestrzeń powietrzną sojuszu, a potem dron, który skończył w ponad tuzinie w Polsce 🇵🇱/Rumunii 🇷🇴. Potem, przy braku zdecydowanej odpowiedzi, był pocisk nad Polską 🇵🇱.
Z tego powodu uważam, że Rosja 🇷🇺 będzie kontynuować w nadchodzących tygodniach tego rodzaju „prowokacje hybrydowe”, choć ważne jest podkreślenie, że prawdziwe niebezpieczeństwo tych działań zawsze było, jest i będzie istnienie błędu w kalkulacji.
Postawa NATO powinna być jasna: Jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz.
@Ja Tak się składa, że wszyscy ujawniają to co powinno być tajemnicą. Inna sprawa gdyby wróg chciał zniszczyć wszystkie miejsca ukrycia ludności cywilnej bardzo szybko by się wypstrykał. W Ukrainie niszczy wszystko jak leci. Tyle, że jest zemsta za przyłożenie ręki do rozpadu ZSRR. Tu musi kalkulować, czy ekonomia go nie pokona. I tu się pojawia problem użycia tanich środków bojowy z grupy BC. O V kolumnie już nie wspomnę do której Polacy się już zaciągnęli.
Ale wiecie, że jeśli tu czy gdziekowiek podamy miejsca wszystkich schronów, to wróg też będzie je widział?
Sami się rozejrzyjcie wokół siebie gdzie można w miarę bezpiecznie przeczekać.
Ja zastanawiam dlaczego Batyrowi tak długo (około dwa lata) zajmuje przyznanie medali za długoletnie pożycie małżeńskie? Może weryfikuje małżonków jak to robi z sędziami TK. Może nie miał czasu bo był zajęty przygotowaniami do ucieczki, skoro chce oddać Polskę Rosjanom.
Odpowiedz dla pana „PYTAMY” . Jak to gdzie pod ziemią jeszcze półtora miesiąca temu robiłem krótkie wpis wielkimi płytami zasłonięto wyjścia . I wejścia do schronów na ul Kochanowskiego jest było ich kilka połączyły budynki mieszkalne w razie zawalenia aby można było go opuścić pod ziemią obecnie płytami zastawiono jeszcze raz przy . Okazji budowy nowego placu zabaw niby dla dzieci usunięto stare włazy wyjścia i potężnymi płytami betonowymi ziemią także są tylko wejścia do tych schronów w budynkach w piwnicach ale wyjścia nie ma więc siłą rzeczy wejście to samobójstwo nie opuści się zawalonego budynku jak chcesz możesz posprawdzać a ja mam kilka zdjęć jak to robiono
Kłamstwo ma tę cudowną właściwość, że nie musi wiedzieć, gdzie leży Polska, żeby oddać ją całą.
Czy Batyr ma już spakowane walizki?
Pisowcy darli gęby, że PO chce oddać połowę Polski. Teraz milczą gdy Batyr chce oddać całą Polskę.
Gdzie mamy w Oświęcimiu schrony? A gdzie maja np. mieszkańcy z gminy Oświęcim?
Możemy stracić jakieś terytorium …
Pominięto co najmniej trzy miejsca ukrycia. Kiedyś je zasypano i jak widać o nich zapomniano. Dwa przy byłej Transchemii i jedno w Mieście.
Путин, пошёл на хуй