Informacje

POWIAT. Sonia Grychtoł nowym rektorem MUP Oświęcim

rektor, dr n. o zdr. Sonia Grychtoł

W dniu 4 maja 2020 r.  Kolegium Elektorów Małopolskiej Uczelni Państwowej im. rotmistrza Witolda Pileckiego w Oświęcimiu podczas spotkania wyborczego, wybrało nowego Rektora Uczelni  na kadencję 2020 – 2024.

Stanowisko od 1 września 2020 r. obejmie dr n. o zdr. Sonia Grychtoł, która od 2016 roku pełni w Uczelni funkcję Prorektora ds. studentów.

Nowa Rektor związana jest z oświęcimską Uczelnią od października 2014 r., początkowo jako nauczyciel akademicki, a  od 2015 r. jako  Dyrektor Instytutu Pielęgniarstwa.

Dr Sonia Grychtoł posiada bogate doświadczenie zawodowe zdobyte  podczas wieloletniej pracy na Wydziale Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a także poza szkolnictwem wyższym, na stanowiskach kierowniczych m.in.  jako:

– Dyrektor ds. Medycznych i Rozwoju firmy „Helimed” Imaging w Katowicach,

– Kierownik Działu Metodyczno – Organizacyjnego Szpitala Klinicznego nr 6 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie m.in. zarządzała kontraktem oraz koordynowała działania administracyjne szpitala,

– Inspektor ds. medycznych w Wydziale Zdrowia i Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Katowice, w którym tworzyła i wdrażała projekty oraz programy profilaktyki,  promocji zdrowia w mieście.

Nowej Pani Rektor składamy serdeczne gratulacje. Życzymy odwagi, siły, determinacji w podejmowaniu kolejnych wyzwań i celów, a także samych sukcesów w życiu zawodowym, jak i prywatnym.

Małopolska Uczelnia Państwowa

Poprzedni artykułNastępny artykuł

11 komentarzy

  1. Hitem są oczywiście studia na kierunku „Zarządzanie parafią” na Politechnice Rzeszowskiej.
    Nie mam nic przeciwko, aby ludzie sobie studiowali Na przykład filologię klasyczną, archeologię śródziemnomorską, filozofię, itd. Tylko że ich studia są opłacane z moich, naszych podatków. Niech będą w Polsce dwa – trzy wydziały z takimi kierunkami i koniec. Ale tam przynajmniej trzeba się uczyć. Natomiast na dziesiątkach socjologii, politologii, dziennikarstw, nauk o bezpieczeństwie – już nieszczególnie. Poza tym: dlaczego pani kosmetyczka musi być koniecznie magistrem? Kosmetologia – co to w ogóle jest – dowiadujemy się ze strony Państwowej Uczelni im. S. Batorego w Skierniewicach (PUSB): „to studia związane przede wszystkim z przygotowaniem do pracy w gabinetach beauty; obejmują następujące zagadnienia: kosmetologia i organizacja usług kosmetycznych, wizaż i stylizacja oraz kosmetologia i technologia kosmetyków. Albo dlaczego pielęgniarka musi być koniecznie magistrem? Instrumentariuszki asystujące przy operacjach, w porządku. Ale pani pielęgniarka z ośrodka, taka która wydaje kartoteki i pobiera z żyły krew? Czy recepcjonista w hotelu musi być magistrem? Takich na przykład kształci Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa im. Wojciecha Korfantego w Żorach. I tak dalej i tak dalej.

  2. @StefanB

    Ale z czym się Stefan nie zgadzasz ? Oczywiście możesz się ponadymać słowami typu „bizantyjski” czy „fabryka niepotrzebnych zawodów”. Swoją drogą możesz nam wymienić „potrzebne zawody” ?

    Też się uśmiechałam patrząc na ankiety internetowe na stronie uczelni typu „jaki kierunek mamy otworzyć” (a co jeśli internauci zażyczą sobie kierunku „fryzjerstwo psów” ?) ale tak działają teraz wszystkie polskie uczelnie. Niestety zabrakło im twojej światłej porady i zamiast oferować kierunki związane z „potrzebnymi zawodami” naiwnie oferują to … co studenci chcą studiować.

    Ktoś tam niżej pisał o elitarności uczelni czy wyższego wykształcenia. Pomijam już fakt, że tego typu rozważania są dziwne w kraju którego 95% populacji wywodzi się ze stanu chłopskiego. Przede wszystkim całkowicie pomijają fakt, że elitarne uczelnie na świecie (głównie w USA) są prawie bez wyjątku prywatne i bardzo bogate. Oczywiście bogate nie ze środków państwowych (bo niby dlaczego farmer z Alabamy miałby finansować swoimi podatkami Harvard) tylko z darowizn.

    Jeśli polskie uczelnie (a przynajmniej te które do elitarności aspirują) miałyby budować swój prestiż na wysokich „tuition” i darowiznach to jestem jak jak najbardziej za. Problem w tym, że jakoś się do tego nie garną…

  3. I wszystko w temacie. Od lat kadra rozdmuchana, a w realu wielu nawet nie można było spotkać na studiach. I nowy rektor tego nie zmieni. Co do wymogów ustawy – zgoda, ale przecież w MUP większość zarządzających instytut ami to doktorzy, więc nikt mi nie powie, że ich poziom wiedzy i doświadczenia jest wystarczający do kierowania badaniami profesorów, a przecież wg nowych regulacji badania mają iść w parze z dydaktyką. Przykre to, bo wszystko mogło iść w lepszą stronę i rzeczywiście świadczyć o jakości, ale nie tej papierowej, na podstawie której kontrolę wydają swoje oceny.

  4. Nasza uczelnia jest fajna
    Od momentu koronawirusa siedzimy w domu i nic ale to nic nie robimy. Raz tylko dostałem informacje od profesora (przepraszam magistra bo 2 czy 3 lata temu zdobył licencjat na PWSZ).

  5. Nie zgadzam się . By niepotrzebnie nie rozwlekać , oświęcimska PWSZ była dotąd fabryką niepotrzebnych zawodów , raczej sposobem na tanią supremację rodziców,prostych ludzi,chcących zapewnić swoim dzieciom wykształcenie „wyższe”. Jak dotąd bizantyjski styl prowadzenia uczelni w połączeniu z niskim poziomem nauczania stanowił wyjątkowo toksyczną mieszankę.

  6. @komentarz

    Temat ważny. Recepty niestety w większości nietrafne.

    Przed ferowaniem wyroków proszę się najpierw zapoznać z tematem.

    Pozdrawiam.

    PS: Ustawa tego nie wymaga ale osobiście sądzę, że lepiej jest gdy rektor jest samodzielnym pracownikiem naukowym. Z drugiej strony z osobistego doświadczenia znam sporo przykładów gdy rektorzy ze stopniami profesorskimi narobili na uczelniach strasznego bałaganu. Być profesorem i umieć zarządzać to dwie różne rzeczy.

    Więc ostatecznie nie ma reguł.

    Nowej Pani rektor życzę sukcesów. Łatwo nie będzie.

  7. No śmieszne to obecne szkolnictwo „wyższe”. @komentarz ma rację w 100-tu procentach. Już same nazwy obecnych uczelni śmieszą i straszą. Choćby taka: „Uniwersytet Rolniczy”. Za moich czasów też były quasi szkoły wyższe, np. WUML. Do boju Młodzieży! Kto rozszyfruje nazwę?

  8. Rozbuchanie kształcenia w szkołach wyższych + reforma szkolnictwa z czasów Buzka były jednym z najgłupszych pomysłów realizowanych w Polsce w ostatnich kilkudziesięciu latach. Pierwsze przyniosło pięciokrotny wzrost liczby studentów, z 400 000 w 1990 r. do prawie dwóch milionów 15 lat później. Rezultat: na studia poszli chmarą także ludzie umówmy się – o umiarkowanym IQ, co spowodowało dramatyczne obniżenie wymagań i poziomu nauczania. Powstające jak grzyby po deszczu nowe „uczelnie” (niestety niektóre stare uniwersytety również) zaczęły chuchać i dmuchać na studentów – co będzie, jeśli student się obrazi i sobie pójdzie? Kadra profesorska cieszyła się, że może dorabiać na boku w różnych szkółkach, państwowych i prywatnych. A studenci, nawet ci zdolniejsi, przestawali się uczyć, „ponieważ przecież i tak zdam”, a „dostanę taki sam dyplom”. Furorę zaczęły robić kierunki typu „marketing i zarządzanie”, „politologia”, „humanistyka”, „doradztwo filozoficzne” lub brzmiące z angielska: „controlling”, „coaching”, itd.
    Od kilku lat jednak liczba studentów systematycznie spada, ponieważ część młodych ludzi zorientowała się już, że „specjaliści od zarządzania” z dyplomami PWSZ masowo lądują na kasach w biedronce. Pozostali jednak studiują dalej, nie mając innego pomysłu na życie, trochę na przeczekanie, o ile rodzice dają pieniądze. Niski poziom nauczania pozostał ten sam.
    Dziś tacy absolwenci szkół wyższych nie czytają książek „bo to takie nudne i męczące”, nie potrafią sklecić poprawnego zdania i napisać najprostszego wypracowania w j. polskim. Kończą studia i zostają bez pracy w wyuczonym zawodzie, często bezrobotni i sfrustrowani.
    Jakie jest rozwiązanie? Proste: zlikwidować 4/5 miejsc na studiach magisterskich. Wymusi to konkurencję. Gorzej będzie z odbudową etosu i poziomu fachowego kadry naukowej, ale też jest to do zrobienia. Trzeba się będzie rzecz jasna pożegnać z wieloma nieudacznikami.
    Uniwersytety i politechniki muszą na nowo stać się elitarne. Wyższe wykształcenie powinno dawać dostęp do dobrze płatnej pracy. Potrzebujemy nie więcej niż 10% magistrów.

  9. Czyli najwyższe notowania ma doktor? Jak widać, profesorowie tutaj tylko ozdobą…

  10. A więc rektor – pielęgniarka. Nikt inny się nie zgłosił?

Send this to a friend