Informacje

Ciepłociąg w Zaborzu ma zniknąć. Zastępca wójta: „nie umiem powiedzieć, kto zawinił”

Gmina Oświęcim likwiduje ciepłociąg w Zaborzu, tłumacząc się kosztami remontu sięgającymi 10 mln zł. Mieszkańcy, cytowani przez Polsat, mówią o 1,2 mln zł i pytają, na co poszły miliony z opłat przesyłowych. Sprawdzamy obie wersje na podstawie Biuletynu Informacyjnego „Oświęcimska Gmina” i materiału interwencyjnego Polsatu.

Zobacz reportaż Małgorzaty Pietkiewicz, reporterki Polsat.

Ciepłociąg w Zaborzu: gmina mówi „10 milionów”, mieszkańcy pytają, gdzie podziały się już zapłacone pieniądze

Trzydzieści lat temu mieszkańcy Zaborza własnymi rękami i za własne pieniądze wybudowali sieć, która miała ogrzewać ich domy na dekady. Dziś ta sama sieć ma zostać zlikwidowana – oficjalnie z powodu fatalnego stanu technicznego i kosztów remontu przekraczających 10 milionów złotych. Problem w tym, że nikt tego stanu technicznego formalnie nie zbadał, a mieszkańcy, którzy przez lata płacili za utrzymanie rurociągu, chcą wiedzieć, na co poszły te pieniądze. To już nie jest tylko spór o ciepło. To spór o to, kto i za co odpowiada, gdy publiczna infrastruktura przez trzy dekady zostaje bez nadzoru.

Czyn społeczny, którego nikt nie chciał przejąć

Sieć ciepłownicza w Zaborzu powstała w latach 1984–1992 – jak podaje czerwcowy numer Biuletynu Informacyjnego „Oświęcimska Gmina” – w ramach czynu społecznego, kierowanego przez Społeczny Komitet Budowy Rurociągu Wody Gorącej. Mieszkańcy budowali infrastrukturę z założeniem, że trafi ona docelowo do miejskiego systemu ciepłowniczego i będzie profesjonalnie eksploatowana. Pierwsza próba przekazania sieci Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej nie powiodła się. Nie powiodła się też druga. W efekcie infrastruktura pozostała majątkiem gminy – ciepło do dziś dostarcza spółka miejska PEC, która rurociąg dzierżawi, ale za jego stan techniczny jako właściciel odpowiada gmina. Od tamtej pory minęło ponad trzydzieści lat.

Bitwa sądowa, która niczego nie rozstrzygnęła

W 2023 roku gmina spróbowała rozwiązać problem u źródła – pozwała PEC o zobowiązanie do przejęcia sieci. W 2024 roku sąd oddalił powództwo. Innymi słowy: żadna instytucja przygotowana do prowadzenia działalności ciepłowniczej nie została prawnie zmuszona do wzięcia odpowiedzialności za infrastrukturę, z której korzysta dziś kilkudziesięciu mieszkańców Zaborza.

Skala problemu, gdy spojrzeć na nią liczbowo, robi wrażenie. Ciepłociąg przebiega przez około 300 działek należących do wielu różnych właścicieli. W momencie podejmowania przez Radę Gminy uchwały w tej sprawie sieć obsługiwała 156 odbiorców, dziś zostało ich 93 – ubytek przekroczył 40 procent. Straty ciepła na przesyle sięgają, według gminy, 36 procent. Zero firm zgodziło się przygotować dokumentację modernizacyjną przy obecnym, nieuregulowanym stanie prawnym sieci. Gmina próbowała też dwukrotnie aplikować o środki zewnętrzne na ten cel – w obu przypadkach nie spełniła wymaganych warunków.

Czterdzieści sekund, które zdecydowały o losie stu domów

To właśnie tutaj oficjalna wersja zaczyna się rozjeżdżać z relacją mieszkańców, którzy w sprawie zwrócili się do interwencyjnego programu stacji Polsat. Bogdan Połącarz, reprezentujący protestujących, twierdzi, że Rada Gminy podjęła uchwałę o woli likwidacji ciepłociągu po dyskusji trwającej – jak wyliczył – zaledwie 40 sekund. To jaskrawo kontrastuje z oficjalnym przekazem gminy, według którego decyzja była wynikiem wielu posiedzeń komisji i wnikliwej analizy. Połącarz nie ma wątpliwości, kogo ta decyzja dotyka najbardziej: wśród pozostałych przy sieci mieszkańców Zaborza są osoby starsze, samotne, schorowane, dla których zmiana źródła ogrzewania oznacza nie tylko koszt, ale realne ryzyko życiowe.

Równie poważny zarzut dotyczy samych podstaw decyzji. Mieszkaniec gminy, pan Mirosław, zwraca uwagę, że zanim radni zdecydowali się na likwidację sieci, powinni byli dysponować ekspertyzą techniczną – a takiej, jak twierdzi, nie było. Dodaje, że sieć od dwudziestu lat nie miała żadnych przeglądów wymaganych prawem budowlanym, ani rocznych, ani pięcioletnich, co uniemożliwia rzetelną ocenę faktycznego stopnia jej zużycia.

Kontrowersje budzi też sama wycena. Pan Czesław, mieszkaniec, który przy budowie rurociągu pracował osobiście i z zawodu jest spawaczem i izolatorem, ocenia stan techniczny rur jako dobry – bezszwowe, o grubości ścianki 4 mm – i szacuje, że realny koszt remontu zamknąłby się w granicach 1,2 miliona złotych, a nie w kwocie ponad 10 milionów, którą posługuje się gmina. To rozbieżność rzędu ośmiokrotnego, między dwiema stronami sporu, z których – jak przyznaje sama gmina – żadna nie dysponuje niezależną, aktualną ekspertyzą.

3,46 miliona złotych. Pytanie, na co poszły opłaty przesyłowe

Osobny wątek dotyczy pieniędzy, które mieszkańcy płacili już wcześniej. Leszek Śpiewak, mieszkaniec gminy, wylicza, że taryfa za ciepło od lat składa się z dwóch części: opłaty za samo ciepło oraz opłaty przesyłowej, przeznaczonej – przynajmniej w teorii – na utrzymanie rurociągu. Według jego szacunków w ciągu ostatnich dziesięciu lat mieszkańcy zapłacili z tego tytułu łącznie 3,46 miliona złotych. Pytanie, dlaczego przy takich wpływach kolektor główny wymaga dziś tak kosztownego remontu, pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi.

Zastępca wójta gminy Oświęcim Rafał Zieliński tłumaczy w rozmowie z reporterką Polsatu, że opłaty przesyłowe od mieszkańców trafiały do PEC, który zarządza jedną, wspólną siecią obejmującą zarówno miasto Oświęcim, jak i teren gminy, rozliczaną według jednej taryfy – co utrudnia wyodrębnienie, ile z tych środków realnie trafiło na konserwację odcinka w Zaborzu. Zapytany wprost, czy to gmina, czy PEC nie dbały należycie o stan sieci, przyznaje, że nie potrafi jednoznacznie wskazać winnego, ponieważ – jak to ujął – odpowiedzialność rozkłada się na wiele miejsc. Na pytanie, czy w sprawie złożono zawiadomienie do prokuratury w związku z możliwym zaniedbaniem mienia publicznego, odpowiada, że nie, ponieważ formalnym właścicielem sieci pozostaje gmina, a nakłady na nią były ponoszone przynajmniej do wysokości wpływających podatków.

Dziesięć milionów złotych i pytanie, kto zapłaci

Gmina powołuje się na dwie wyceny wskazujące zbliżony poziom kosztów – ponad 10 milionów złotych netto za generalny remont sieci. Zastępca wójta zastrzega jednak, że to wyliczenia samej spółki PEC, którą gmina traktuje jako podmiot profesjonalny, nie dysponując własną, niezależną weryfikacją tej kwoty. PEC, jako warunek ewentualnego przejęcia infrastruktury w dzierżawę, oczekiwał od gminy wkładu rzędu miliona złotych rocznie na modernizację – środków, których gmina nie miała zabezpieczonych w budżecie, co uniemożliwiło zawarcie nowej umowy bez naruszenia dyscypliny finansów publicznych.

Termin zakończenia dostaw ciepła do większości gospodarstw wyznaczono na 30 września 2027 roku. Dostawy mają zostać utrzymane jedynie do siedmiu odbiorców, do których podłączona jest istotna dla lokalnej społeczności infrastruktura – w tym Szkoła Podstawowa w Zaborzu. Pozostałych 86 gospodarstw czeka odłączenie i konieczność wymiany całej instalacji grzewczej na własny koszt – według szacunków zastępcy wójta rzędu 40–50 tysięcy złotych na gospodarstwo.

Obietnica z zewnątrz, zderzona z murem od środka

Mieszkańcy liczyli też na wsparcie zewnętrzne, jednak – jak relacjonuje Bogdan Połącarz – gmina informowała ich, że praktycznie nie ma szans na dofinansowanie, ponieważ odejście od ogrzewania systemowego, uznawanego za najbardziej proekologiczne, wyklucza z większości programów wsparcia. Zupełnie inny sygnał wysłał wicewojewoda małopolski Ryszard Śmiałek, który zadeklarował gotowość pomocy w pozyskaniu środków po stronie wojewódzkiej administracji. Czy ta deklaracja przełoży się na realne pieniądze, zanim wygasną umowy we wrześniu 2027 roku – tego na razie nikt nie potwierdza.

Dwie narracje, jedna sieć

Zestawienie oficjalnego przekazu gminy z relacją mieszkańców ujawnia fundamentalny problem tej sprawy: obie strony sporu operują liczbami, których nie sposób zweryfikować, ponieważ żadna niezależna ekspertyza techniczna rurociągu nigdy nie powstała. Gmina twierdzi, że decyzja była wynikiem wielomiesięcznej analizy; część mieszkańców utrzymuje, że kluczowe głosowanie trwało krócej niż parzenie kawy. Gmina mówi o 10 milionach złotych kosztów; człowiek, który tę sieć budował, mówi o 1,2 miliona. Mieszkańcy pytają, gdzie podziały się 3,46 miliona złotych wpłaconych z tytułu opłat przesyłowych; urzędnik odpowiada, że winy nie da się jednoznacznie przypisać.

To właśnie brak twardych, niezależnych danych – a nie zła wola którejkolwiek ze stron – wydaje się być prawdziwym powodem, dla którego spór o kilkaset metrów starej rury zdążył już trafić do sądu, telewizji i lokalnych mediów, a wciąż nie doczekał się rozstrzygnięcia, które przekonałoby obie strony.

Co dalej

Do września 2027 roku pozostało niewiele ponad rok. Zanim rurociąg zostanie ostatecznie odłączony, warto, aby ktoś – gmina, wojewoda, albo niezależny podmiot – zamówił wreszcie tę jedną rzecz, której zabrakło od samego początku: rzetelną, niezależną ekspertyzę techniczną. Bez niej spór o ciepłociąg w Zaborzu pozostanie tym, czym jest teraz – konfliktem dwóch przekonań, w którym nikt nie ma twardych dowodów, a rachunek i tak zapłacą mieszkańcy.

Zdjęcie poglądowe: od lewej: Mirosław Smolarek – wójt gminy Oświęcim, Rafał Zieliński – zastępca wójta gminy Oświęcim / foto: Facebook: Mirosław Smolarek

BW


Na podstawie: „Co dalej z ciepłem w Zaborzu?”, Biuletyn Informacyjny Gminy Oświęcim, czerwiec 2026, oraz materiału interwencyjnego stacji telewizyjnej Polsat poświęconego sporowi o ciepłociąg w Zaborzu.

Poprzedni artykułNastępny artykuł

18 komentarzy

  1. I nie zapominajmy o obudowie na mykwę za 10 mln. A na rurę i lekarzy nie ma. Kiedy taczki podstawiamy? Od którego urzędu zaczynamy?

  2. Na 4 deski żyda stać małzoleum Mykwy 10 milionów a na ekologię nie ma wstyd Dla Starosty Skrzypińskiego i Sowy ekologa od 7 códów w komisji sejmowej

  3. Na rurę na ma, ale na parki, wieże widokowe, punkty zero i hokej kasa jest. Czas na pilną zmianę gospodarzy miasta, gminy i powiatu.

    ReferendumOŚW?

  4. Na rurę na ma, ale na parki, wieże widokowe, punkty zero i hokej kasa jest. Czas na pilną zmianę gospodarzy miasta, gminy i powiatu.

    ReferendumOŚW?

  5. Zaraz zaraz przecież zaborze ma pewnych ludzi w powiecie w mieście w gminie. 100 milionów dla na hoke jest.

  6. Dlaczego nie oglądam filmu alternatywy 4. Odciąć się z tych całych pleców . Zakupić lokomotywę i.podłączyć . Się do niej he he.

  7. Oczywiście kosze mam to 1.2 mil. Ale nie liczą oczywiście rysunków które trzeba zrobić i specjalistów których trzeba doliczyć do siatki płac to robi koszty plany plany jeszcze raz plany

  8. Do sądu z tą bandą. Ale czekaj, przecież sądy są w tej bandzie…

  9. Gdzie Ci wszyscy 40-sekundowi radni Gminy Oświęcim z wysoką dietą? Jak głosowali Ci radni reprezentujący Zaborze? Halo, pobudka.

    Robimy referendum w gminie?

  10. Młody wójt dał się ograć staremu. Stary ten z PO, jest wójtem blisko 10 lat. Wcześniej był zastępcą pana Alberta. Więc chyba jest związany z urzędem blisko 15 lat. I co zrobił przedstawiciel PO w osobie wójta w sprawie? Nic. Klasyka. Szkoda tylko młodego.

  11. Ogrzewanie z PEC jest mega drogie, warto przejść na gaz. Oszczędność nawet do 50%!

  12. Ogrzewanie systemowe jakie oferuje PEC jest jedną z najdroższych systemów grzewczych .Tym bardziej na tak dużym rozproszonym terenie są duże straty energii. Więc montaż pieca np: gazowego to koszt około 12- 15 tyś. Lub na pelet jest,jeszcze tańsze.Tak więc dziwię się mieszkańcom Zaboża ,że tak zaciekle bronią tego rodzaju ogrzewania.

  13. Ogrzewanie rozproszonych domków jednorodzinnych poprzez siec ciepłowniczą jest drogie i nieefektywne. Ale, co tam, nic przecież nie stoi na przeszkodzie, aby pozostali mieszkańcy gminy wypowiedzieli się w referendum czy chcą płacić po tysiąc złotych w podatkach więcej na wymianę i utrzymanie centralnego ogrzewania na w tej części Zaborza, czy nie. Znając miłosierdzie Polaków i ich chęć bezinteresownej pomocy bliźnim, na pewno się zgodzą.

    Względnie wójt Smolarek powinien się dobrze rozglądnąć wokół. Bo jak się taki wójt rozglądnie, to pieniądze od razu się znajdą.

    Gdyby w gminie rządził pis, nie byłoby problemu. Na przykład zaciągnięto by wielomilionowy kredyt, pod zastaw szkoły na Zaborzu.

  14. 40 sekund. POwodzenia radni! Jak tam głosował kos i radni niezależni? Bo reszta to PO w różnych odmianach.

Send this to a friend