Informacje

Budowa muzeum mykwy. Oświęcim zabezpiecza wyjątkowy relikt dziedzictwa żydowskiego

Estimated reading time: 5 minut

Podczas badań archeologicznych w Oświęcimiu odkryto unikatowe relikty XVIII-wiecznej drewnianej mykwy. To prawdopodobnie jedyny taki obiekt w Europie. Prawo jednoznacznie nakazuje jego ochronę.

Unikatowa mykwa odkryta w centrum Oświęcimia

W styczniu 2023 roku, podczas badań archeologicznych prowadzonych przy ul. Berka Joselewicza w Oświęcimiu, dokonano odkrycia o wyjątkowym znaczeniu. Archeolodzy natrafili na drewniane relikty XVIII-wiecznej mykwy, czyli żydowskiej łaźni rytualnej. Znalezisko było całkowitym zaskoczeniem – zarówno dla badaczy, jak i dla historyków zajmujących się dziedzictwem żydowskim w Europie.

Wszystko wskazuje na to, że jest to jedyny zachowany w Europie relikt drewnianej mykwy z tego okresu, co nadaje odkryciu rangę absolutnie unikatową w skali kontynentu.

Zabytek chroniony prawem, nie „dobra wola”

Odkryta mykwa ma nie tylko ogromną wartość historyczną i symboliczną, ale przede wszystkim spełnia ustawowe kryteria zabytku. Oznacza to, że jej ochrona nie jest kwestią uznaniową ani decyzją polityczną – jest obowiązkiem wynikającym wprost z prawa

Zgodnie z:

  • Konstytucją RP, która nakłada na władze publiczne obowiązek strzeżenia dziedzictwa narodowego,
  • ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami,
  • ustawą o samorządzie gminnym,

ochrona zabytków oraz opieka nad nimi stanowią zadanie własne gminy. W przypadku Oświęcimia obowiązek ten ma szczególny wymiar – miasto jest miejscem o wyjątkowo złożonej historii, a materialne ślady życia żydowskiego należą dziś do najrzadszych i najcenniejszych.

Projekt ochrony i ekspozycji mykwy

W odpowiedzi na to odkrycie Miasto Oświęcim powierzyło Muzeum Zamek w Oświęcimiu realizację projektu pod nazwą:

„Zachowanie dziedzictwa kultury żydowskiej w Oświęcimiu – zabezpieczenie wraz z ekspozycją historycznej drewnianej mykwy”.

Koncepcję obiektu wystawienniczego opracowało Nizio Design International, a projekt uzyskał akceptację Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Inwestycja jest realizowana etapami, zgodnie z przepisami prawa zamówień publicznych.

Zaniechanie działań ochronnych w takim przypadku mogłoby skutkować nieodwracalną utratą zabytku oraz naruszeniem obowiązujących przepisów prawa.

Obowiązek wobec historii i przyszłych pokoleń

Ochrona drewnianej mykwy z Oświęcimia nie jest opcją – jest konsekwencją prawa oraz odpowiedzialności za wspólne dziedzictwo kulturowe. To cichy, ale niezwykle wymowny świadek historii miasta, którego znaczenie wykracza daleko poza wymiar lokalny.

Zachowanie i udostępnienie tego obiektu przyszłym pokoleniom to nie tylko kwestia pamięci o żydowskich mieszkańcach Oświęcimia, lecz także realizacja konstytucyjnego i ustawowego obowiązku ochrony dziedzictwa kulturowego.

Odnalezione relikty stanowią dziedzictwo, za które odpowiadamy wszyscy. Ich ochrona i właściwe zrozumienie sprzyjają budowaniu szacunku dla przeszłości oraz wrażliwości wobec różnorodności kulturowej współczesnego świata. Szacowany koszt budowy pawilonu wystawowego wyniesie ok. 10 mln zł.

Czym jest mykwa?

Mykwa to jedno z najważniejszych miejsc w żydowskiej tradycji. Nie była zwykłą łaźnią – pełniła funkcję rytualną, umożliwiając duchowe oczyszczenie poprzez zanurzenie w tzw. „żywej wodzie”, czyli pochodzącej z naturalnego źródła.

Budowano ją zawsze blisko rzek lub studni, z zachowaniem szczegółowych zasad religijnych. Choć wydaje się elementem dawnej obyczajowości, rytuał oczyszczenia w mykwie jest praktykowany do dziś w wielu żydowskich wspólnotach na świecie.

W przedwojennym Oświęcimiu – zwanym w jidysz Oszpicin – istniało kilka mykw, lecz większość została zniszczona w czasie wojny. Odkryta konstrukcja jest jednym z nielicznych materialnych śladów życia oświęcimskich Żydów.

Strona główna » Archiwum » Budowa muzeum mykwy. Oświęcim zabezpiecza wyjątkowy relikt dziedzictwa żydowskiego

Poprzedni artykułNastępny artykuł

13 komentarzy

  1. Nie zgadzam się z malkontentami, bo o zabytki trzeba dbać. Podpowiadam jeszcze o niezauważonym, a bardzo ważnym dla wszystkich nacji obiekcie. Są to zabytki, bo mają już z pewnością ponad 50 lat i można je jeszcze spotkać. Wykonane z drewna z drzwiami z serduszkiem, często nazywane wdzięcznie sławojkami. Można w nich było snuć różne rozważania natury filozoficznej. Obiekt drewniany można tanio zaimpregnować preparatem typu ksylamit lub czymś do podkładów kolejowych. Jeżeli nie będzie na to kolejnych 10 milionów to można postawić po prostu obok muzeum, koniecznie z tabliczką: nie korzystać.

  2. A to mauzoleum z czego będzie budowane z marmuru czy ze złota. Za 10 baniek to można wybudować 12 domków jednorodzinnych skąd tak wysokie koszta za taki sobie budynek?

  3. Czysty Polak będziesz czysta jak się umyjesz. Jeżeli twoi przodkowie od wieków mieszkają w Oświęcimiu to masz czeskie korzenie. Jeżeli jesteś napływowy, to możesz mieć, korzenie białoruskie, ukraińskie, czeskie, słowackie, węgierskie, austriackie, niemieckie, ruskie (nie mylić z rosyjskim) itd. Zresztą jak większość mieszkająca w byłej Galicji. Które wybierasz? Zapomniałem dodać, że w Oświęcimiu jest co najmniej siedem wyznań.

  4. Skoro przypomniano Pana Pawła Warchoła, to polecam odwiedziny w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. Można tam zobaczyć rysunki tego artysty.

    Opieranie się wyłącznie na przepisach prawa (pomijamy zasadność tej argumentacji), zwłaszcza w przypadku nie zwyczajnej ochrony zabytku lecz w zamiarze jego eksponowania w dość ekskluzywnym (sądząc po kosztach) miejscu, budzi poważne wątpliwości. Powstaje pytanie o rzeczywisty cel tego przedsięwzięcia, bo chyba nikt rozsądny nie zgodzi się z twierdzeniem, że chodzi tylko o zabezpieczenie mykwy przed zniszczeniem.

    Ewentualne argumenty o charakterze ekonomicznym powinny być wsparte przynajmniej próbą oszacowania potencjalnych korzyści. Jeśli przyjąć, że nie wszystkie muzea muszą na siebie zarabiać, to pojawia się kwestia źródeł finansowania. Pomijam aspekt, mogący się przecież pojawić, moralnej oceny tego przedsięwzięcia – nikt nie gwarantuje, że nie zjawią się krytycy zarzucający zamiar zarabiania na pamięci o ofiarach niemieckiego ludobójstwa (choć obawiam się, że ci krytycy użyliby raczej innego sformułowania, a „wiek” mykwy byłby dla nich bez znaczenia).

    Nie ulega wątpliwości, że znakomita większość muzeów (a to da się zaliczyć do tej kategorii) nie ma charakteru przedsięwzięcia biznesowego i nie służy zarabianiu pieniędzy. Jeśli zgodzić się z takim założeniem, to zamiast móc podziwiać zaprojektowany budynek, wolałbym zapoznać się z projektem / scenariuszem (zakładam jego istnienie) wystawy, której celem ma być „Zachowanie dziedzictwa kultury żydowskiej w Oświęcimiu – zabezpieczenie wraz z ekspozycją historycznej drewnianej mykwy”.

    Jeśli ktoś zamierza wydać niemałe publiczne pieniądze, to niech wyjaśni na co, bo przecież nie na budynek.

  5. Wyjątkowo muszę zgodzić się z argumentami radnego Łozińskiego, którego osobiście uważam za radykalną twarz pisu. Muzeum za 10 mln zł na jeden eksponat to przerost formy nad treścią.

  6. A co jeśli i ty jesteś żydem? Skąd mam wiedzieć, że jest inaczej? Żydzi są przebiegli i często stroją się w piórka prawdziwych patriotów.

  7. Jeśli krytyka rządzących i wskazanie ich narodowości to rasistowski komentarz.

  8. Dziękuję anonimom za te rasistowskie komentarze.

    Natomiast: autor artykułu pisze, że mykwa „spełnia ustawowe kryteria zabytku”. Jednak wynika z niego i czytając między wierszami, że tylko zdaniem autora mykwa „spełnia”, natomiast nie została wpisana do rejestru zabytków (w każdym razie nie ma jej w dostępnym w internecie rejestrze zabytków konserwatora wojewódzkiego z 2024 r.). W związku z tym jej zachowanie nie jest „obowiązkiem wynikającym wprost z prawa”. Choć może w międzyczasie została wpisana – tego nie wiem.

    Jeśli jednak nawet, to w wykazie konserwatora wojewódzkiego jest wiele obiektów formalnie uznanych za zabytki, o które nikt nie dba i nikt się nimi nie zajmuje, bo zwyczajnie nie ma na to pieniędzy. Wpisana do rejestru kamienica Haberfeldów stała sobie i stała, niszczała, aż się w końcu zawaliła.

    Obawiam się, że urząd miasta usłyszawszy od archeologów jakiego to dokonali wiekopomnego odkrycia (entuzjazmują się zawodowo i OK, może mają do tego swój powód), odgrzał stary kotlet „Oświęcimia miasta zabytków, do którego turyści będą wwalić drzwiami i oknami”. Urząd spodziewa się więc, że tysiące turystów złaknionych obejrzenia mykwy przyjadą, kupią pamiątki, zjedzą obiad w restauracji, przez co miasto się rozwinie, a bezrobocie spadnie do zera. Jeśli tak – to bzdury sobie wyobrażacie. Kilka starych desek nie jest i nie będzie żadna turystyczną atrakcją. Już lepiej byłoby zbudować fikcyjne mury miejskie, tak jak w Poznaniu „odbudowano” fikcyjny tzw. zamek.

    Jeśli nawet istnieje powód aby zadbać o zachowanie mykwy, to najprościej byłoby ją dać w prezencie Centrum Żydowskiemu, które właśnie kupiło sobie byłą szkołę obok kościoła parafialnego. Mieliby tam mnóstwo miejsca aby ja eksponować.

    Drugim wyjściem byłoby nakrycie mykwy prostym szklanym dachem, aby chętni mogli ją sobie na miejscu pooglądać. Kosztem 100 – 200 tysięcy złotych.

    Tymczasem miast chce zbudować ogromniaste mauzoleum mykwy za 10 milionów. Pewnie nie swoich, lecz z jakiegoś funduszu europejskiego. Więc teoretycznie – kichał to pies. Ale ponieważ z natury jestem skąpy i nie cierpię wywalana pieniędzy publicznych na nonsensy, jestem przeciw.

  9. A miejsca dla Pawła Warchoła dalej brak… Szkoda, bo muzeum sztuki współczesnej pod tym adresem przyciągnęłoby światowe nazwiska. Ale na to trzeba mieć wyobraźnie!

  10. Czy to oficjalny komunikat miasta?
    Czy ochrona każdego, nawet unikalnego zabytku wymaga budowy nowego budynku zamiast po prostu przebudowy istniejącego muzeum?

Send this to a friend