Informacje

Zalewowe tereny dla parku, ale nie dla stadionu? Radny pyta o priorytety prezydenta

W czasie gdy sponsorem Soły Oświęcim były Chwilówki, pojawił się temat budowy w zasadzie nowego stadionu piłkarskiego. Miał on powstać na bazie istniejących obiektów sportowych. Potrzebna była zgoda Prezydenta i większości rady na wydzierżawienie terenu na 10 lat z możliwością inwestowania. Pierwszym przeciwnikiem tego pomysłu był Janusz Chwierut, a jednym z argumentów był brak możliwości budowy czegokolwiek z uwagi na tereny zalewowe.

Oczywiście to był tylko pretekst do tego, żeby odmówić współpracy przy tej inwestycji, a także przekonać radnych, że oto Janusz Chwierut, nasz lokalny geniusz wie wszystko najlepiej i nie ma to absolutnie drugiego dna, tylko i wyłącznie troska o mieszkańców i majątek miasta. Minęło kilka lat i co się nagle okazało?

Można prowadzić inwestycje na terenach rzekomo zalewowych. Powstał tam przecież park światła i mgły. Złośliwi twierdzą, że ta niespotykana inwestycja, można rzec unikatowa na skalę Europy, a może nawet całego świata ma konkurować z parkami rozrywki z sąsiedniego Zatora. Różnie źródła podają, że do Zatora przyjeżdża z Polski i ze świata nawet 50 tysięcy turystów dziennie. Podobno nasz równie słynny park światła i mgły to na razie około 5 turystów z zewnątrz, ale za to w miarę regularnie, co daje spora szanse na sukces.

Trudno jest nie śmieszkować z tego jak i w co inwestuje prezydent miasta, zwłaszcza, że mieszkańcy wskazują na wiele ważniejszych potrzeb. No ale jak mawiał klasyk „ja Wam wójta nie wybierałem”. Pozwolę sobie na drobne przypomnienie, cytatu nie usunę, ale to akurat Pan Klasyk osadził na tronie nam mieszkańcom, tego Onego na trzy lata i to nie pytając nas mieszkańców o zdanie czy zgodę.

Wrócę jednak do tych inwestycji w terenach zalewowych. Dzisiaj już Soła Oświęcim nie ma sponsora, pozostało po nich sztuczne boisko i trochę innych inwestycji, niestety zaniedbanych. Pozostał też żal do Prezydenta Janusza Chwieruta za dwie rzeczy. Po pierwsze, że nie wsparł chęci inwestowania przez firmę, która sponsorowała klub. Z prostej przyczyny, sponsorzy pojawiają się i odchodzą, a nowy stadion by pozostał i w zasadzie w Oświęcimiu ten temat byłby załatwiony w zasadzie bez większych kosztów ze strony miasta czyli nas wszystkich. No ale niestety do tego jest potrzebny człowiek otwarty na pomysły innych, a nie zakochany w sobie narcyz.

Druga rzecz, to gdy odeszły Chwilówki, klub miał kłopoty finansowe i nie był w stanie utrzymać drużyny w prestiżowych rozgrywkach III ligi piłki nożnej. Wtedy też Prezydent Chwierut nie pomógł i wszystko się posypało. Można było dać szansę na jeden rok, na pozyskanie sponsora, dać czas na znalezienie pomysłu na to co dalej. Ręki niestety nie podał i oświęcimska seniorska piłka nożna zrobiła trzy kroki wstecz.

Ta najpopularniejsza w naszym kraju dyscyplina sportowa w Oświęcimiu przechodzi ogromny kryzys. Odbudowanie klubu Soła Oświęcim wydaje się być niemożliwe, co do Unii to również są na sporym zakręcie, ale to może w innym artykule.

Waldemar Łoziński, radny powiatu oświęcimskiego

Źródło: Kurier Oświęcimski

Poprzedni artykułNastępny artykuł

20 komentarzy

  1. @Gall Anonim

    Cała rzecz w tym, że pisanie „pseudo felietonów” nie pokrywa się z ani jednym z zajęć/obowiązków radnego…
    Serio…

    Na dodatek większość tych paszkwili obraca się przeciwko ich autorom. Głównie dlatego, że powtarzają te same schematy. Przykłady? Proszę bardzo:
    Brak rzetelności
    Brak wiedzy na temat życia miasta
    Niewłaściwe adresowanie „roszczeń”
    Brak obiektywnego podejścia do tematów
    Podawanie niepełnych informacji
    Unikanie niewygodnych (dla autora) faktów
    Stronniczość
    Emocjonalny ton

    No i na koniec najlepsze – jest kilka dyżurnych tematów wokół, których (z uporem osła) oscylują radni PiS. To trwa LATAMI…
    Tymczasem rzeczywiste problemy i sprawy miasta pozostają im obce.
    Funkcja „radnego w opozycji” okazuje się więc być całkiem mięciutkim stołkiem.

  2. Radny Chrzan – ciekawe do kogo się przyklei w kolejnych wyborach, bo z PIS to go już usunęli…
    A lizidupy obecnego prezia są tu aktywni wyjatkowo, najwyraźniej boją się o swe stołki po wyborach. Brawo radni: Plinta, Łoziński i Przewoźnik – nadal pisać i pokazywać ludziom bzdurne działania obecnej platformerskiej władzy Janusza Ch.

  3. Uczeń – nieładnie jest kraść tekst Michałowi Fischerowi.

    Tłumacząc na język zrozumiały: dron był rosyjski, wystartował z Białorusi, przeleciał nad południową Litwą, obwodem Królewieckim i wzdłuż polskiego wybrzeża, po czym wpadł do wody.
    Ruskie, aby zamącić ludziom w głowach opublikowali w sieci rzeczywiste zdjęcie drona, ale zmanipulowane, zastępując oryginalne rosyjskie fabryczne oznaczenie identyfikacyjne „WW” na „SP”. I wiele osób dało się nabrać: no tak, polska rządowa propaganda, przecież widać na zdjęciu „SP”, co jak każdy wie, oznacza polski cywilny statek powietrzny. Więc – to zrobili Polacy, my ruskie niewinne. Przecież widać.

    Dalej Fiszer pisze: „Na szczęście dość szybko zareagował MON, a zaraz potem KPRM. Obie instytucje przygotowały własne, inne nieco wpisy (nie kopiowali wzajemnie od siebie), ale o tym samym: proszę, to jest oryginał, a to fejk!”.

    Być może. Ale obawiam się, że do twardogłowych proruskich konfiarzy i tak to nie dotarło.

  4. Jak powiedział wczoraj minister ON, trasa owego drona wyglądała w przybliżeniu tak.

    Tę wersję potwierdza Litwa oraz natowski włoski kontyngent lotniczy.

    Charakterystyczny kształt jest łatwo rozpoznawalny, to ewidentnie Gerbera. Z Ukrainy by nie doleciała. A Polacy takich dronów nie robią, mamy własny odpowiednik Gerania, dron PLargonia (tak właśnie pisany) ale nie Gerbery. Jest inny, a Gerbera ma bardzo charakterystyczny kształt, znamy go sprzed roku, znaleźliśmy takich na polach około 20. W dodatku typowy dla zakładów Ałabuga numer seryjny Gerbery, zaczynający się od podwójnego „ЫЫ”. Ponadto, jak się okazuje, nasze systemy radarowe obserwowały drona. Nie przyleciał z Kopenhagi, lecz od strony Obwodu Królewieckiego. Ale jak się, okazuje, nawet nie wystartował z obwodu, a z Białorusi. W nocy Litwini meldowali przelot drona nad swoim terytorium, wystartował nawet włoski Eurofighter, ale nie zdążył, wleciał do Obwodu Królewieckiego. Następnej nocy poszło lepiej, samoloty były w powietrzu i kiedy z Białorusi w kierunku Obwodu czmychnął kolejny dron, to został on już przez Włochów zestrzelony. W Bazie Lotniczej w Szawlach (Šiauliai) w ramach sojuszniczej misji NATO Baltic Air Policing stacjonuje pododdział wydzielono z 36. Skrzydła Myśliwskiego (36° Stormo) z bazy Gioia del Colle, SP Włoch na Eurofighterach.

    Rosyjski damage control

    Dość szybko ktoś wpadł na świetny pomysł. Stara zasada brzmi: stało się, nie zaprzeczaj, to na nic. Pokażą zdjęcia, dowody, relacje świadków, oświadczenie MO Litwy, no całą masę dowodów. Dlatego do istniejących dowodów należy podrzucić sfałszowane. Żeby zasiać wątpliwości: zaraz, to co jest prawdą? Tu jest taka wersja, a tu inna, komu wierzyć? A może to jakaś ściema?

    Czyli wystarczy złapać zdjęcie prawdziwej Gerbery na polskiej plaży, przerobić je i wpuścić do sieci. Wiadomo, że na Wicku trwają próby polskich dronów wojskowych. Dlatego robimy tak: zamiast „YY” robimy polskie „SP”. SP to oznaczenie kodowe polskich statków powietrznych, choć nie wojskowych ale cywilnych. Ale co tam, kto na to zwróci uwagę? To „SP” można zobaczyć namalowane na samolotach, szybowcach, śmigłowcach… Tylko nie na dronach. Choćby nie wiem jaki był wielki i ciężki, w Państwowym Rejestrze Statków Powietrznych drony w ogóle nie występują, bo w Polsce nie nadaje im się rejestracji „SP-”. Rejestruje się właściciela czy operatora, który otrzymuje numer zaczynający się na „POL”, a jego drony identyfikuje się po ich numerze fabrycznym. A zatem dron z literami „SP-” to pełna ściema, nic takiego nie ma. A już szczególnie wojskowe statki powietrzne nie noszą cywilnej rejestracji. I jeszcze charakterystyczne dla rosyjskich dronów najnowszej odmiany „5+0” przerobiono na „540”, żeby nic nie zdradzało rosyjskiego pochodzenia.

    Przerobione zdjęcie zostało wpuszczone do sieci metodą „flooding”, internet zalały posty z tym fejkiem. Wyglądał podobnie do oryginału, więc wiele polskich redakcji dało się na to nabrać. I niektóre mainstreamowe media, w pośpiechu zamiast oryginału, zapuściły fejkową przeróbkę.

    A Rosjanie, jak to zobaczyli, to aż zatarli ręce z radości. Bingo! Mamy to! Teraz wystarczyło zrobić zestawienie: proszę, tak wygląda zdjęcie z tej telewizji, a tak z tej. Widzicie różnice? Co tu jest grane? Dlaczego nie potrafią przedstawić jednej wersji? I natychmiast poleciał przekaz: nawet prowokacji nie potrafią zorganizować! Oba zdjęcia to fejk, nic takiego nie miało miejsca! Polskie sieci społecznościowe zalały te narracje, a internauci w swojej mniej rozgarniętej części, łykali to jak bocian żabę: wykryliśmy spisek! Ale ja jestem bystry, chcieli mnie przechytrzyć, mnie! Gamonie…

  5. Marszałek sejmu zwracający się do Bogdana Rymanowskiego słowami „Niech pan przestanie klęczeć przed prezydentem”?

    Nie ma cieplarniach warunków, to zaczynają się osobiste wycieczki, nerwy czy głupawe wypowiedzi. Skąd my to znamy?🙃

  6. Szkoda tych pieniędzy wydawanych tak mało przemyślanych a natura i tak kiedyś zrobi porządek.

  7. Internet nie zapomina.
    Zacznijmy od faktów, które pan radny chyba celowo pominął. Brak rzetelności to jego znak firmowy…

    Kredyty-Chwilówki sponsorowały Sołę ale współpraca ta zakończyła się nagle w grudniu 2017 roku, kiedy to przedsiębiorstwo popadło w ogromne problemy finansowe, podjęło decyzję o zamknięciu swoich biur i całkowicie wycofało się ze wspierania klubu.
    Jedną z bezpośrednich przyczyn było wejście w życie tzw. „ustawy antylichwiarskiej”.
    Utrata tego sponsora na przełomie 2017 i 2018 roku zapoczątkowała poważny kryzys finansowy Soły Oświęcim, co w konsekwencji doprowadziło później do wycofania się seniorskiej drużyny z rozgrywek III ligi. Stwierdzenie, że stało się tak bo nie było wsparcia miasta jest nieprawdą.

    Przeciwko długotrwałej dzierżawie był nie tylko Chwierut ale i większość rady miasta.
    Nie trzeba być doktorem ekonomii aby pojąć jak złe konsekwencje finansowe dla miasta miałaby decyzja o wydzierżawieniu gruntów na aż 10 lat firmie, która wkrótce potem upadła.

    Jeśli chodzi o zainteresowanie piłką nożną w Oświęcimiu to prawdopodobnie jest mniejsze niż hokejem na lodzie, którym interesuje się garstka najwierniejszych fanów.
    W rzeczywistości otwarte na bulwarach atrakcje przyciągnęły i w dalszym ciągu przyciągają więcej zainteresowania w kilka tygodni niż oświęcimska piłka przez kilka lat.
    Miejskie inwestycje są solą w oku radnych PiS. Ich wizytówką stało się obiecanie gruszek na wierzbie – na zasadzie, że jak dojdą do władzy to zrobią…

    Tu jest pies pogrzebany drodzy radni PiS. Zastanówcie się najpierw dlaczego oświęcimianie nie chcą ma was głosować. Póki co bierzecie kupę pieniędzy za „bycie w opozycji” jako radni a jedynie radny Chrzan realnie pracuje dla miasta.
    Do roboty!!! Możecie zacząć od razu!!!
    Za to wam płacimy!!!

  8. Przestań pan kłamać…
    5 turystów z zewnątrz? Samych maklerów codziennie stoi kilkanaście.

    Ale boli was to że w Oświęcimiu coś się dzieje i możemy być dumni.

    Lepiej siedzieć za barem na Nojego i….gow..nnnoo widzieć….

  9. Ileż można o tym sporcie? Radny Waldi jedno i to samo. Czy ze sportu można żyć?

  10. Lodowisko gdzie odbywa się masę zdarzeń jest be, a boisko które w zasadzie stoi puste jest cacy. Gdzie tu sens i logika.

  11. Nuda. Oni powinni grać na jednym stadionie, najlepiej przy pz nr 2. Teren po unii sprzedać pod apartamenty.

  12. Ile razy w tym sezonie był pan na meczu Soły? Obecna sytuacja Soły nie jest najlepsza ale ważne że jest. Można również porównać sytuacje jak zachował się włodarz gdy straciła sponsora Unia hokejowa a jak przy stracie Soły.

  13. Jakaś małpa próbowała przedostać się przez płot Akademii Wymiaru sprawiedliwości. Potem okazało się, że to był tylko przesępca Matecki.

Send this to a friend