W czwartek, 8 października 2026 roku, Sejm uchwalił ustawę zakazującą sprzedaży alkoholu na wynos codziennie od 22.00 do 6.00, zarówno w sklepach, jak i na stacjach paliw. Za głosowało 400 posłów, przeciw było 29, a czterech wstrzymało się od głosu. Ustawą zajmą się jeszcze Senat i prezydent. Planowany start przepisów to 1 stycznia 2027 roku.
Co to oznacza w Oświęcimiu
Zakupy alkoholu na stacjach benzynowych w weekendy są u nas bardzo popularne, a stacje bywają jednym z miejsc nocnego życia miasta. To obserwacja redakcji, nie statystyka, bo nie mamy danych o skali sprzedaży.
Jeśli ustawa wejdzie w życie w obecnym kształcie, sklepy i stacje będą mogły być otwarte, ale po 22.00 nie sprzedadzą piwa, wina ani wódki. Alkohol nadal będzie można pić w pubach, barach i restauracjach z zezwoleniem. Dla właścicieli stacji i sklepów to także zmiana w obrotach, zwłaszcza tam, gdzie wieczorna sprzedaż była ważną częścią przychodów.
Gminy mają dostać prawo do wydłużenia zakazu o godziny od 21.00 do 22.00 oraz od 6.00 do 9.00. Czy skorzysta z niego Oświęcim i inne samorządy powiatu, nie wiadomo. Redakcja zapyta o to władze.
Co jeszcze zmienia ustawa
- koniec reklam piwa i promocji alkoholu przez bezalkoholowe odpowiedniki marek (kary od 30 tys. zł do 1 mln zł),
- koniec alkotubek: napoje w opakowaniach do 300 ml tylko w szkle lub metalu,
- ostrzeżenia zdrowotne na opakowaniach,
- zakaz sprzedaży alkoholu w zakładach leczniczych i ostrzejsza kontrola wieku kupujących,
- podwojenie opłat za zezwolenia dla sprzedawców.
Pierwotny pomysł całkowitego zakazu sprzedaży na stacjach paliw wypadł z projektu w komisji, ale stacje objęte będą ograniczeniem nocnym. Ostateczny kształt zależy od tekstu po poprawkach.
Spór o ustawę
Zwolennicy podkreślają ochronę zdrowia publicznego, zwłaszcza dzieci i młodzieży. Według sondażu zleconego przez Fundację GrowSPACE 80,21 proc. badanych popiera ustawę. Badanie zamówiła organizacja zainteresowana takim rozwiązaniem. Przedstawiciele handlu i branży paliwowej wskazują na koszty dostosowania się do przepisów i ograniczenie swobody handlu.

Bo przecież między ograniczeniem nocnej sprzedaży a prohibicją jest tylko jeden krok — najlepiej od razu dorzucić Ala Capone do argumentacji.
Lokatorzy mieszkań obok nowopowstających melin chyba nieszczególnie się ucieszą. Amerykanie tez mieli szczytne intencje walki z pijaństwem, ogłaszając prohibicję. Skończyło się tak, jak się skończyło.
Służyć obywatelom to nie znaczy spełniać każdą zachciankę ich wątroby.
Dokładnie, te buce na Wiejskiej są od służenia obywatelom a nie wydawania im poleceń.
ciekawe czy w sejmie też zakażą całkowicie brany
Ktoś tu chyba pomylił debatę publiczną z terapią.
Uważam, że to za mało. Powinni jeszcze zabronić sprzedaży alkoholu przed 13. Wtedy będzie już zupełnie jak za Jaruzelskiego. Bo o to chodzi, nie ?