Spacerując ulicami Oświęcimia trudno nie zauważyć pustych witryn lokali użytkowych należących do miasta. W wielu miejscach od miesięcy, a nawet od lat, za szybami nie dzieje się nic. Zamiast życia gospodarczego mamy kartki „do wynajęcia”.

Sławomir Stefański, przedsiębiorca i społecznik z OświęcimiaPatrzę na ten problem z dwóch perspektyw. Jako przedsiębiorca, który od wielu lat prowadzi działalność gospodarczą i dobrze zna realia lokalnego rynku, ale także jako społecznik i członek Rady Osiedla Zachód. I z każdej z tych perspektyw dochodzę do tego samego wniosku, problemem nie jest brak przedsiębiorczych ludzi. Problemem jest brak aktywnej polityki miasta wobec własnego majątku.
Od lat słyszymy, że przedsiębiorcy powinni inwestować, tworzyć miejsca pracy i ożywiać lokalną gospodarkę. To prawda. Tyle że miasto również ma swoje obowiązki. Jest właścicielem dziesiątek lokali i powinno nimi zarządzać w taki sposób, aby pracowały na rzecz rozwoju Oświęcimia. Tymczasem wiele z nich stoi pustych, często w złym stanie technicznym, wymagając kosztownych remontów, które potencjalny najemca musiałby wykonać z własnej kieszeni.
Trudno oczekiwać, że ktoś zdecyduje się zainwestować kilkaset tysięcy złotych w lokal, którego nie jest właścicielem, a może być jedynie najemcą. Zwłaszcza w czasach wysokich kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, rosnących cen energii, wynagrodzeń czy usług. Przedsiębiorca liczy ryzyko. I bardzo często wybiera lokal prywatny, gdzie właściciel jest gotów współfinansować remont albo negocjować warunki najmu.
Patrzę na to wszystko z boku i coraz częściej odnoszę wrażenie, że obecne władze miasta czekają, iż rynek sam rozwiąże problem miejskich pustostanów. Niestety, tak się nie dzieje. Rynek potrzebuje partnera, a nie biernego administratora.
W wielu polskich miastach samorządy już dawno zrozumiały, że pusty lokal nie jest tylko niewynajętą nieruchomością. To także element wizerunku miasta. Każdy pusty lokal popadający z ruinę obniża atrakcyjność i zniechęca kolejnych inwestorów.
Dlatego stosowane są różnorodne instrumenty wspierające przedsiębiorców.
Jednym z nich są programy „lokal za remont”, w których miasto współfinansuje część prac lub rozlicza nakłady inwestycyjne w czynszu. W innych miejscowościach nowi przedsiębiorcy przez pierwszy rok korzystają z preferencyjnych stawek najmu. Coraz popularniejsze stają się również konkursy na zagospodarowanie lokali pod działalność gastronomiczną, rzemieślniczą czy kulturalną. Samorządy aktywnie promują dostępne lokale, przygotowują ich profesjonalne prezentacje, organizują dni otwarte dla zainteresowanych przedsiębiorców i współpracują z organizacjami gospodarczymi.
To nie są kosztowne rewolucje. To świadoma polityka zarządzania majątkiem komunalnym.
Wydaje mi się, że w Oświęcimiu wciąż dominuje podejście administracyjne. Lokal jest wystawiany do wynajęcia i… czeka. Jeśli nikt się nie zgłosi, ogłaszany jest kolejny przetarg. Potem następny. I kolejny. Tymczasem puste lokale niszczeją, wymagają coraz większych nakładów…
Co najważniejsze właściciel tych lokali czyli miasto tak czy inaczej ponosi comiesięczne koszty związane z podatkami, ogrzewaniem czy innymi mediami za gotowość ponownego włączenia do eksploatacji, czy takie rozwiązanie naprawdę się komuś opłaca ?
Warto spojrzeć na ten problem szerzej. Każdy nowy punkt usługowy czy sklep to nie tylko wpływy z czynszu. To przede wszystkim miejsca pracy, podatki płacone lokalnie i większy ruch klientów. Jedna dobrze funkcjonująca działalność bardzo często przyciąga kolejne.
Miasta konkurują dziś o mieszkańców, inwestorów i przedsiębiorców. Nie wystarczą tylko nowe drogi ronda, czy skwery. Trzeba również tworzyć warunki do rozwoju lokalnego biznesu. Żadne miasto nie będzie żyło samą infrastrukturą. Dziś takie miasta jak Oświęcim potrzebują ludzi i miejsc pracy.
Dlatego warto zadać władzom miasta kilka prostych pytań. Ile miejskich lokali użytkowych stoi dziś pustych? Jak długo pozostają niewynajęte? Jakie środki przeznaczono w ostatnich latach na ich modernizację?
Być może nadszedł czas, aby zamiast biernie oczekiwać na najemców, przygotować kompleksowy program ożywienia miejskich lokali. Program musi być oparty na partnerstwie z przedsiębiorcami, elastycznych zasadach najmu i inwestowaniu w miejski majątek.
Bo pusty lokal nie jest tylko pustym lokalem. Jest symbolem niewykorzystanej szansy. A Oświęcim zasługuje na to, aby wykorzystywać swoje możliwości znacznie lepiej.
Sławomir Stefański, przedsiębiorca, społecznik i mieszkaniec Oświęcimia
Źródło: Kurier Oświęcimski

Czy to prawda, że Ziobrze wycięli płuco i w to miejsce wstawili żołądek, tak przynajmniej twierdzi Gosek?
„Jeśli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, to znaczy się do niej po prostu nie nadaje”. Proste.
Dajcie na remont i ludzie sami wykończą mieszkanie
Brak dobrej woli od strony urzędników, brak kompetencji oraz brak odpowiedzialności równa się to że mają lokale na których każda normalna firma zarabiała a tak mamy lokale które przynoszą straty.Nad urzędnikami jest prezydent który usiłuje tego nie zalwazac
Uderz w stół… 😉
Chłopy z PiS, dajcie już spokój… w Polsce wszystko, co złe to wina Tuska, w Oświęcimiu wina Chwieruta. Dajcie już spokój…
Ale żeby tak atakować p. Janusza – jednego z najwybitniejszych postaci w polskiej polityce samorządowej. Panowie z KOD i KO brońcie wodza!
Najlepiej zrobić promocję na lokale darmochę przez rok a potem normalne opłaty + kasa na rozwinięcie biznesu jakieś 50 tyś. złotych. Pierwszy w kolejce ustawiłbym się na bez- radny Waldi Łoziński na chłop w tym biznesie ogromne doświadczenie. Pewnie w swoim życiu byloby conajmniej 10.
Zaraz tu pojawią się dyżurni, którzy zaczną przekonywać, że tak jak robi Chwierut jest dobrze i lepiej się nie da. A kto mówi inaczej ten ruski, konfiarski albo pisowski agent.
To problem nie tylko Oświęcimia ale wielu miast. Urzędnicy nie odpowiadają za nic swoim majątkiem a wypłata wpada na konto. Gdyby karać za niegospodarność tak samo, jak przedsiębiorców to nagle by się okazało, że miastem można rządzić a nie tylko pierdzieć w stołek i robić piąty remont betonowego rynku.
To są dobre praktyki, warte zastanowienia się nad ich wprowadzeniem:
„W innych miejscowościach nowi przedsiębiorcy przez pierwszy rok korzystają z preferencyjnych stawek najmu. Coraz popularniejsze stają się również konkursy na zagospodarowanie lokali pod działalność gastronomiczną, rzemieślniczą czy kulturalną. Samorządy aktywnie promują dostępne lokale, przygotowują ich profesjonalne prezentacje, organizują dni otwarte dla zainteresowanych przedsiębiorców i współpracują z organizacjami gospodarczymi.”