Informacje, Sport

Oświęcimianin Jakub Mąsior pobiegnie przez całe Alpy 400 km. „Kiedyś myślałem, że 100 km to nieosiągalne”

Jakub Mąsior mieszkaniec Oświęcimia wystartuje 19 lipca 2026 roku w Crossing Switzerland – jednym z najtrudniejszych biegów ultra w Europie. Prawie 400 km przez Alpy, 25 000 metrów przewyższenia i niesamowita historia człowieka, który udowadnia, że granice istnieją tylko w głowie.

Jakub Mąsior

Redakcja Oświęcimonline.pl: Crossing Switzerland to blisko 400 km i 25 000 metrów przewyższenia przez Alpy – co sprawiło, że właśnie ten bieg stał się Pana kolejnym celem? Skąd dowiedział się Pan o tym wydarzeniu?

Jakub Mąsior: O tym biegu dowiedziałem się, przeglądając internet w poszukiwaniu startu na dystansie powyżej 250 kilometrów. Zależało mi na dużym wyzwaniu, ale jednocześnie takim, do którego łatwiej się zakwalifikować. Na najbardziej prestiżowe biegi długodystansowe często wymagane są bardzo mocne wyniki z innych zawodów, których na razie jeszcze nie mam, bo dla mnie w takich startach liczą się przede wszystkim zdobyte kilometry i samo ukończenie wyzwania, a nie czas. Dlatego wybrałem właśnie Crossing Switzerland. To nadal ogromne wyzwanie – prawie 400 kilometrów przez Alpy i ogromne przewyższenie – a jednocześnie świetna okazja, żeby sprawdzić siebie na tak długim dystansie.


RO: Jeszcze kilka lat temu uważał Pan, że 100 km to dystans poza Pana zasięgiem – a dziś celuje Pan w czterokrotność tej odległości. Co zmieniło się w Pana głowie?

JM: Na początku 100 kilometrów wydawało mi się czymś zupełnie nieosiągalnym. Z czasem, wraz z kolejnymi startami, zacząłem widzieć, że granice są dużo dalej, niż nam się wydaje. Każdy kolejny start dawał doświadczenie i budował pewność siebie. To był raczej proces niż jeden przełomowy moment.

Jakub Mąsior


RO: Jak wygląda codzienny trening przed tak ekstremalnym wyzwaniem?

JM: Najważniejsza jest regularność. Trening to głównie bieganie w terenie i długie wybiegania budujące wytrzymałość. Na przygotowania poświęcam zwykle kilkanaście godzin tygodniowo i staram się pogodzić to z pracą oraz życiem prywatnym, często trenując wcześnie rano albo wieczorem. Bardzo ważna jest też regeneracja.


RO: Podczas biegu na 400 km przez Alpy przyjdzie moment kryzysu – fizycznego lub psychicznego. Jak sobie Pan z nim radzi?

JM: W biegach ultra kryzysy są właściwie nieuniknione. W takich momentach bardzo pomaga mi wizualizacja mety – wyobrażam sobie moment ukończenia biegu i emocje, które temu towarzyszą. To daje dodatkową motywację, żeby iść dalej mimo zmęczenia. Takie przygotowanie mentalne zaczynam jednak dużo wcześniej, nawet około pół roku przed startem. Staram się pracować nad nastawieniem i wyobrażać sobie różne sytuacje, które mogą pojawić się podczas biegu. Dużą rolę odgrywa też wsparcie bliskich, szczególnie mojej żony, która najczęściej jest moim supportem podczas zawodów.


RO: Ukończył Pan już 240 km w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich i rajd rowerowy Hel – Tatry na 1000 km. Które z dotychczasowych wyzwań nauczyło Pana o sobie najwięcej i dlaczego?

JM: Każde z tych wyzwań było inne, ale najwięcej nauczył mnie bieg na 240 km w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich. To doświadczenie pokazało mi przede wszystkim, jak ważna jest cierpliwość, odpowiednie tempo i zarządzanie energią przez bardzo długi czas. Ten bieg nauczył mnie też dużo pod względem logistyki. Miałem okazję zobaczyć, jak mój organizm radzi sobie z nieprzerwanym wysiłkiem przez dwie doby i jak można mu w tym pomagać – odpowiednim jedzeniem, tempem i odpoczynkiem.

Jakub Mąsior


RO: Pisze Pan, że chciałby zainspirować mieszkańców Oświęcimia, że wszystko jest możliwe. Co powiedziałby Pan komuś, kto dziś uważa, że 100 km to nieosiągalny cel?

JM: Powiedziałbym, żeby nie zaczynać od myślenia o 100 kilometrach. Wszystko zaczyna się od małych kroków i regularności. Jeszcze kilka lat temu sam myślałem, że taki dystans jest poza moim zasięgiem, a z czasem okazało się, że jeśli robi się postępy stopniowo i daje sobie czas, można zajść dużo dalej, niż się wydaje.

Dziękuję za rozmowę.

Poprzedni artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Send this to a friend