Dwie gminy graniczące z powiatem oświęcimskim ogłosiły w tym tygodniu spore inwestycje rekreacyjne. Chrzanów zabiera się za zaniedbany od lat teren dawnego kamieniołomu Skała, a Libiąż kompleksowo przebuduje okolice stawów „Szyjki”. Oba projekty łączy ten sam schemat: zapomniane, poprzemysłowe lub podupadłe tereny mają zamienić się w miejsca, do których mieszkańcy będą chcieli faktycznie przychodzić.

Chrzanów: kamieniołom Skała odzyska nową funkcję
Teren przy ul. Fabrycznej w Chrzanowie to dziś w dużej mierze zaniedbane tereny poprzemysłowe – dawny kamieniołom dolomitu, znany też lokalnie jako „Morskie Oko”, w którym po zaprzestaniu wydobycia utworzył się zalew. Miejsce ma swoją geologiczną historię: prowadzi tędy nawet wyznaczona ścieżka geologiczna pokazująca odsłonięcia triasowych dolomitów diploporowych, a fragmenty wydobywanego tu kamienia można do dziś zobaczyć w zabudowie centrum Chrzanowa. Przez lata teren sprawiał też realne problemy – podnoszący się poziom wody w zalewisku zagrażał sąsiadującej szkole podstawowej, co wymagało budowy specjalnego kanału odprowadzającego nadmiar wody do potoku Chechło.
Teraz gmina zapowiada gruntowną rewitalizację tego obszaru. W ramach prac skarpy kamieniołomu zostaną trwale umocnione, zabezpieczone i obsadzone zielenią. Nad zalewiskiem powstanie unikalny taras oraz pomost widokowy, połączone z nowymi ścieżkami spacerowymi prowadzącymi wokół terenu. Drzewa stwarzające zagrożenie zostaną usunięte, a w ich miejsce gmina posadzi nowe drzewa i krzewy. Cały obszar zyska też estetyczne ukształtowanie terenu oraz nowe ogrodzenie. To realizacja pomysłu, o którym w Chrzanowie mówiono od lat – jeszcze w 2023 roku burmistrz Robert Maciaszek przedstawiał opracowaną wspólnie z naukowcami z AGH koncepcję zagospodarowania tego miejsca na cele rekreacyjne.
Libiąż: stawy „Szyjki” przejdą metamorfozę
Drugi projekt dotyczy terenu przy ul. Stawowej w Libiążu, na skraju lasu Urbaniec, gdzie leżą trzy malownicze zbiorniki wodne znane jako „Szyjki”: Rzepka, Średni Stawek i Pusty Stawek. To miejsce od dawna cenione krajobrazowo – wzdłuż brzegów rosną okazałe, stare drzewa, a na stawie Rzepka znajduje się niewielka, zadrzewiona wyspa.
Gmina zapowiada kompleksowe zagospodarowanie tego obszaru. Po wyburzeniu starych obiektów z lat 70. teren zamieni się w nowoczesną, dostępną dla wszystkich strefę rekreacji. Przywrócone zostaną walory ekologiczne Pustego Stawku – muł zostanie usunięty, dno uszczelnione, a na brzegach posadzona roślinność wodna. Powstaną m.in. całoroczna wiata integracyjna, zadaszona scena z siedziskami, nowe toalety, stałe oraz pływające pomosty widokowe, bezpieczny plac zabaw i piaszczyste boisko do siatkówki. Teren uzupełnią wygodne alejki spacerowe i rowerowe, oświetlenie, monitoring, nowe rośliny miododajne oraz elementy małej architektury nawiązujące do górniczej tożsamości Libiąża.
A tuż obok – własne Kruki czekają już trzy dekady
Patrząc na to, co dzieje się w Chrzanowie i Libiążu, trudno nie pomyśleć o miejscu, które Oświęcim ma dosłownie u siebie – i które od lat czeka na podobny impuls. Jezioro Kruki to kompleks trzech zbiorników wodnych między ulicami Spokojną, Szpitalną i Pod Krukami, zasilanych wodami Soły, sięgających w najgłębszym miejscu nawet 12 metrów. Najstarszy z nich ma dziś ponad 60 lat.
Starsi mieszkańcy pamiętają, jak w latach 60. Zakłady Chemiczne Oświęcim uruchomiły nad Krukami ośrodek wypoczynkowy – najpierw z myślą o własnych pracownikach, później dostępny dla wszystkich. Latem można było tam plażować, popływać, wypożyczyć żaglówkę czy kajak, a na koniec dnia usiąść w kawiarni z widokiem na wodę. Dla wielu oświęcimian to jedno z tych miejsc, o których do dziś mówi się „kiedyś tam jeździliśmy” – lokalny odpowiednik plaży miejskiej, tylko że własnej, kilka minut od centrum.
Po transformacji ustrojowej ośrodek trafił w prywatne ręce. Zapowiadane wówczas plany jego odnowienia nigdy się nie ziściły, a budynek przez kolejne lata systematycznie niszczał – mieszkańcy latami obserwowali postępującą degradację obiektu i wycinane wokół niego drzewa. W 2020 roku właściciel przeprowadził drobny remont i część prac porządkowych, co na chwilę wzbudziło nadzieję na powrót do życia tego miejsca – nadzieja jednak szybko wygasła, a teren od tamtej pory czeka dalej, dziś wciąż oznaczony banerem „na sprzedaż”. Sam zbiornik należy do Synthosu, następcy dawnych Zakładów Chemicznych, który – jak wynika z wcześniejszych ustaleń oswiecimonline.pl – rozważał sprzedaż po rozsądnej cenie, ale wstrzymał ją z braku zainteresowania. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że – jak wskazywało samo miasto – do celów rekreacyjnych nadaje się tylko jeden z trzech zbiorników, pozostałe dwa pozostają zbiornikami przemysłowymi.
Bywały już oddolne próby, by to zmienić – mieszkańcy proponowali w sieci nawet zbiórkę społeczną na wykup terenu między stawami, ale miasto szacowało koszt pełnego zagospodarowania Kruków na 20–30 milionów złotych, co czyni taki pomysł raczej gestem niż realnym planem. Dziś, w przeciwieństwie do kamieniołomu Skała czy stawów „Szyjki”, Kruki nie mają żadnej konkretnej, zapowiedzianej inwestycji – tylko potencjał, o którym mieszkańcy Oświęcimia przypominają sobie za każdym razem, gdy sąsiednie gminy pokazują, że z podobnego punktu wyjścia da się zrobić coś więcej.
BW

Teren stawów na Krukach chyba jest prywatny? Poza tym ,co jest w planie? Zabetonowanie i postawienie pièciuset latarni, żeby było nastrojowo?