
Muzeum żydowskiej mykwy już nie prawdopodobnie, a na pewno powstanie w Oświęcimiu. Ta strategiczna dla rozwoju miasta inwestycja, oczywiście strategiczna chyba tylko dla Prezydenta Janusza Chwieruta i radnych, którzy popierają ten szalony pomysł powstaje w tempie błyskawicznym. Podkreślam słowo „strategiczna”, ponieważ aż 10 milionów złotych prezydent chce przeznaczyć na budowę tego muzeum z Oświęcimskiego Strategicznego Programu Rządowego dla Oświęcimia.
Przypomnę tylko, że owa mykwa została wykopana w 2023 roku, a miasto już przeznaczyło około milion złotych na szeroko rozumiane zabezpieczenie tego znaleziska. Miasto czyli my mieszkańcy i wszyscy podatnicy. W budżecie na 2026 rok została zabezpieczona kwota 500 tysięcy złotych na zadanie pod nazwą: „zabezpieczenie wraz z ekspozycją historycznej drewnianej mykwy – opracowanie dokumentacji projektowej”.
Czyli już wydaliśmy i wydamy z naszych podatków półtora miliona złotych, a to przecież nie koniec wydatków. Do czasu wybudowania tego „fantastycznego muzeum” będziemy ponosić koszty przechowywania i zabezpieczenia tejże mykwy. Oczywiście to nie będzie koniec, a dopiero początek kosztów, ale już na tak zwane zawsze! Muzeum trzeba będzie ogrzewać, a sam obiekt będzie wymagał specjalnej troski. W muzeum ktoś przecież musi pracować, będzie też potrzebna ochrona i kto tam wie co jeszcze. Można śmiało oszacować, że będą to miliony, a nie tysiące złotych. My będziemy ponosić koszty, a wycieczki żydowskie będą zwiedzać. Może przewodnik powie, że owe muzeum biednym Żydom, dzięki geniuszowi Prezydenta Janusza Chwieruta, ufundowali zamożni mieszkańcy Oświęcimia. Tyle z tej inwestycji będzie miał mieszkaniec miasta.
W tym samym budżecie jest zaplanowana kwota półtora miliona na remont trybun na stadionie piłkarskim Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji na Legionów. Środowiska skupione wokół piłki nożnej czekają kilkadziesiąt lat na obiekt, na miarę ogromnych potrzeb związanych z brakiem bazy treningowej. Czekają i przy tym hamulcowym się nie doczekają, bo on woli budować muzeum żydowskiej mykwy.
Waldemar Łoziński, radny powiatu oświęcimskiego
Źródło: Kurier Oświęcimski


Załączony obrazek jest potwierdzeniem że ludzie czytają niewłaściwe książki!
W internecie krąży lista najbardziej rozczarowujących atrakcji turystycznych. Muzeum „mykwy” czyli paru zbutwiałych desek pewnie będzie dość wysoko. Można to oczywiście zrozumieć, gdyby to był początek jakiejś większej atrakcji. Ale jak zwykle Janusz „po mnie choćby potop” milczy i nie dzieli się nawet ze swoimi zausznikami.
Pieniądze mają tu narodowość, a koszty i korzyści zostały rozdzielone według prostego klucza: my płacimy, oni oglądają. To wygodny podział, bo zwalnia z myślenia o wspólnym sensie historii i wspólnej przestrzeni. Ironia o „biednych Żydach” brzmi poważnie tylko do chwili, gdy uświadomimy sobie, jak stary i niebezpiecznie znajomy to skrót myślowy. Wtedy przestaje być żartem, a zaczyna być mechanizmem. Mechanizmem, który zamienia debatę o budżecie w opowieść o cudzych korzyściach i własnej krzywdzie.