Informacje

Opozycja jako zagrożenie? Refleksje po ostatniej sesji rady miasta

Jakub Przewoźnik – radny miasta Oświęcim

Ostatnia sesja rady miasta Oświęcim, jak wiele wcześniejszych, była dla mnie nie tylko wydarzeniem samorządowym, ale także impulsem do głębszej refleksji. Jako radny uczestniczyłem w niej bezpośrednio, jako politolog obserwowałem ją z dystansem analitycznym. To właśnie te obserwacje stały się punktem wyjścia do niniejszego tekstu. Niespodziewany atak prezydenta Janusza Chwieruta na radnych opozycji przekroczył pewną granicę dobrego smaku. Ale doskonale wiem, że nie jest to przypadek. Od sesji minęło kilka dni. Wieczorami odświeżyłem wiedzę, posiedziałem w domowej bibliotece… Zatem do rzeczy.

Psychologia władzy: krytyka jako zagrożenie

W psychologii władzy od dawna opisany jest mechanizm, który tłumaczy takie reakcje polityków. Badania Dachera Keltnera, Deborahy Gruenfeld i Camerona Andersona pokazały, że im bardziej autorytarny styl sprawowania władzy, tym mniejsza tolerancja na sprzeciw. Krytyka nie funkcjonuje wówczas jako element debaty, lecz jako osobisty atak. Co więcej, jako zagrożenie dla samej struktury władzy. W takiej optyce krytyka, również tam samorządowa, przestaje być opinią. Staje się „zamachem stanu”.

Krytyka czy zamach stanu?

Dlatego na poziomie lokalnym, również u nas w Oświęcimiu, obserwujemy zaskakująco podobne schematy zachowań? Bo często petent z trudnym pytaniem bywa traktowany jak wróg. Radny składający interpelację – jak sabotażysta, a urzędnik proponujący zmiany – jak potencjalny zdrajca.

Logika „kto nie z nami, ten przeciwko nam”

Mechanizm ten opiera się na skrajnie spolaryzowanej wizji świata, streszczającej się w logice „kto nie ze mną, ten przeciwko mnie”. Nie ma w niej miejsca na niuanse, na rozmowę, na instytucjonalną rolę opozycji. Jest za to czarno-biały podział na lojalnych i nielojalnych. To klasyczny objaw władzy, która przestaje rozróżniać między funkcją, a osobą.

Gdy urząd staje się przedłużeniem ego

Z perspektywy politologii nie jest to jedynie problem kultury politycznej. To zjawisko psychologiczne. Władza, zwłaszcza sprawowana długo i bez realnych mechanizmów kontroli, sprzyja zniekształcaniu odbioru. Prezydent, wójt, burmistrz (osoba decyzyjna) zaczyna utożsamiać krytykę działań z krytyką własnej osoby. A skoro tak, reakcja nie jest merytoryczna, lecz bardzo emocjonalna. Zamiast odpowiedzi na argumenty pojawia się atak na intencje, motywy, a w końcu na ludzi.

Ten sam schemat widać w sposobie planowania i realizowania polityk lokalnych. W teorii samorząd to przestrzeń racjonalnego zarządzania, oparta na danych, analizach kosztów i korzyści, długofalowych strategiach rozwoju. W praktyce jednak, zwłaszcza tam, gdzie dominuje przywództwo narcystyczne, planowanie podporządkowane jest wizerunkowi.

Psychologia przywództwa jasno wskazuje, że liderzy o narcystycznych cechach osobowości działają impulsywnie, często bez podstaw merytorycznych, za to pod silnym wpływem własnego ego. Kluczowe pytania nie brzmią wówczas: „czy to jest potrzebne?”, albo „czy to rozwiązuje realny problem mieszkańców?”, lecz raczej, np. „jak to będzie wyglądało?”, „jak to zabrzmi w mediach?” i co szczególnie istotne „kto może na tym zyskać… oprócz mnie?”. Jeśli odpowiedź na ostatnie pytanie jest niewygodna, projekt często trafia do szuflady lub odpowiada się np. radnemu „nie”.

Mamy parki i puste przychodnie

Stąd w wielu polskich gminach, czy miastach (nie jest to metafora, lecz empiryczna obserwacja) obok siebie funkcjonują efektowne inwestycje „pod wstęgę” oraz zupełnie zaniedbane, choć znacznie bardziej potrzebne elementy infrastruktury gminnej. Np. nowy park z tablicami informacyjnymi i brak lekarzy w przychodniach. Nowy park „dobrze wygląda”, ogromne problemu w przychodniach są zbyt mało medialne. Park nadaje się jako tło do zdjęcia włodarza, drugie na interpelację, a ta, jak już wiemy, bywa odbierana jako akt wrogości.

Problem polega na tym, że w takim modelu rządzenia miastem, czy gminą zanika strategiczne myślenie. Nie ma spójnej wizji rozwoju, nie ma hierarchii potrzeb, nie ma odwagi, by przyznać, że nie wszystkie decyzje da się sprzedać w formie obrazka w „Wieściach z Ratusza”. Zostają dekoracje. A dekoracje nie rozwiązują problemów strukturalnych ani komunikacyjnych, ani społecznych, ani demograficznych.

Po co w samorządzie jest opozycja?

Jako radny i jako politolog uważam, że obowiązkiem opozycji jest zadawanie pytań, formułowanie krytyki i wskazywanie alternatyw. Nie dlatego, że „atakujemy”, lecz dlatego, że taki jest sens demokracji lokalnej. Jeśli jednak lokalny system władzy reaguje na to agresją, personalnymi atakami i próbą delegitymizacji krytyków, to nie świadczy to o sile władzy. Wręcz przeciwnie, to sygnał jej kruchości.

Ostatnia sesja rady miasta była dla mnie kolejnym potwierdzeniem tej tezy. A reakcje, jakie wywołały późniejsze refleksje, tylko ją wzmocniły. Władza, która boi się krytyki, nie boi się dlatego, że jest ona niesprawiedliwa. Boi się, bo trafia w czuły punkt. I to właśnie ten punkt, psychologiczny, a nie personalny, warto dziś w samorządach nazwać i zrozumieć.

dr Jakub Przewoźnik, politolog, MBA, radny miasta Oświęcim

Poprzedni artykułNastępny artykuł

19 komentarzy

  1. Szydlowa mówiła kiedyś ,że do polityki nie idzie się dla pieniędzy tylko dla idei.

  2. A wydawało się, że pójcie do polityki powinno wiązać się z chęcią pozytywnych zmian dla lokalnej społeczności/Polski… a tu chodzi tylko o władzę niezależnie od barw 😛

  3. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Neo sędzia Adam Tomczyński złamał prawo odwołując legalnego sędzię Beatę Morawiec ze stanowiska KRS w Krakowie. Prokurator Zero działając w zorganizowanej grupie przestępczej usuwał ze stanowisk legalnych sędziów, którzy nie chcieli podporządkować się bandycie Zero Dlatego byli nielegalnie usuwani ze swoich stanowisk byly to niezgodne z Konstytucyją Rzeczypospolitej Polskiej. Teraz państwo Polskie musi zapłacić pani sędzi odszkodowanie w wysokości 114 tyś złotych. Teraz ten bandyta miękiszon,frajer ,tchórz,cykor Pisowski ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości na Węgrzech. Teraz Kaczyński powinien tą kasę zapłacić ze swojej emerytury.

  4. takie dwa cytaty sobie tu zostawię;
    pierwszy:
    ” Krytyka jako osobisty atak
    Badania nad mechanizmami władzy (Keltner, Gruenfeld, Anderson) pokazują, że osoby autorytarne mają skrajnie obniżoną tolerancję na sprzeciw. ❗️Krytyka to nie opinia. Krytyka to zamach stan❗️
    Dlatego:
    ▪️petent z trudnym pytaniem jest traktowany jak wróg,
    ▪️radny z interpelacją – jak sabotażysta,
    ▪️pracownik proponujący zmiany – jak potencjalny zdrajca.
    Tu działa stary jak świat mechanizm: „kto nie ze mną, ten przeciwko mnie”. I dokładnie tak, w czerni i bieli, widzą rzeczywistość.”

    drugi;
    „Krytyka czy zamach stanu?
    Dlatego na poziomie lokalnym, również u nas w Oświęcimiu, obserwujemy zaskakująco podobne schematy zachowań? Bo często petent z trudnym pytaniem bywa traktowany jak wróg. Radny składający interpelację – jak sabotażysta, a urzędnik proponujący zmiany – jak potencjalny zdrajca.”

    Każdy z nich ma innego autora.
    Czyż nie są „podobne”?

    Pierwszy, pochodzi z 31 stycznia 2026 r.
    Drugi, z 3 lutego 2026 r. (autorem jest pan Przewoźnik)

    Dwóch ludzi niemal jednocześnie doszło do tych samych wniosków, używając niemal tych samych słów?

    Naprawdę?

    A może?

    sami wyciągnijcie wnioski

  5. Czy pisowcy zamówili tort w kształcie Grenlandii bo móc go podzielić razem z Patrykiem Jakim?

  6. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z brutalnymi atakami na prezydenta. Bo w Oświęcimiu to jednak dominuje merytoryka. Jeśli jest płatkiem śniegu to niech sobie poszuka innego zajęcia.
    Ale i tak każdy kto siedzi w środku wie, że ten typ tak ma.

  7. Wypasł się na tej państwowej posadce 10 lat swoje zrobiło kiedyś wyglądał inaczej.

  8. @ pan prezydent obraził się również na KOS, swojego koalicjanta. Koalicjanta zaczął myśleć po swojemu a to już nie w smak elitom z PO

  9. Wielce szanowny Panie Radny,
    Badania Colta, Smitha i Wessona, a także Goldsteina, Cohena i Steinbauma, nie mówiąc już o wręcz elementarnej logice i doświadczeniu życiowym wskazują, że jeśli się kogoś przez długi czas brutalnie atakuje, obrzuca inwektywami i prostackimi wyzwiskami, to trudno aby ten ktoś położył uszy po sobie i miał potem ochotę na grzeczną, zdystansowaną dyskusję. Och, och, Chwierut się na pisiorów obraził? A powinien być ponad to wszystko i dla dobra mieszkańców się przemóc. Oj zły Chwietut, oj zły.
    No pewnie, że się obraził. Bluzgi zostały zapamiętane. A czego się spodziewaliście? Macie to, na co zasłużyliście. Zresztą tak naprawdę nie chcecie merytoryki i nie macie żadnych sensownych pomysłów poza absurdalnym podziemnym parkingiem przy cmentarzu parafialnym i dworcem autobusowym na Krukach. Mylę się?

  10. Trzeba mieć świadomość jednej bardzo negatywnej okoliczności. Tu nie chodzi o dobro Oświęcimia/Oświęcimian. Nie chodzi o żadną dyskusję programową, ważenie korzyści i kosztów.

    Chodzi o 2 sprawy:
    1. Utrzymanie/przejęcie dostępu do rozdziału stanowisk czyli politycznego łapownictwa. I w związku z tym
    2. Podejmowanie takich decyzji, które taką kontrolę nad stołkami zapewnią.

    Stąd głównie podejmowane są działania, które mają w większości emerycki elektorat utrzymać w przeświadczeniu, że władza „robi coś”. Czy to coś ma sens, czy zapewnia miastu długowalowy rozwój, pomaga utrzymać/przyciągnąć talenty, które taki rozwój warunkują, to jest bez znaczenia a nawet jest źle postrzegane. Bo wyborca zorientowany, wykształcony, aspirujący – może zadawać pytania (czasem niewygodne), ma jakieś oczekiwania, porównuje Oświęcim ze światem zewnętrznym. Krótko mówiąc robi problemy. Więc niech lepiej już wyjedzie z Oświęcimia bo władza problemów nie chce.

  11. Zagrożenie? Z takimi pomysłami? Z takimi działaniami? Bezradni, bez zdania? Komu zagrażają? W każdych wyborach od wielu lat kogo by nie wystawili, klęska w pierwszej turze

  12. Jakie są osiągnięcia Pana doctora radnego Przewoźnika proszę o przykłady. No chyba ,że bycie kierownikiem ośrodka przy ulicy Zamkowej należy uznać za sukces.

  13. Wszyscy czekamy na jakieś działania pana doktora adekwatne do jego wykształcenia którym raczył nas tu oświecić.
    Nie chodzi o kolejne paszkwile . Więcej merytoryki . Czekamy.

  14. Żal Ci, że nie masz doktoratu,
    ale takie tytuły mają
    tylko znacznie mądrzejsi od Ciebie.

  15. Brawo Jakub w punkt. To od osób znających Prezydenta wiem jaki on jest.

  16. te doktory to jakaś pisowska choroba? Wolałbym, żeby to był madry, dobry człowiek bez tłustych tytułów W pisie trudno o takich, wręcz ich nie ma

Send this to a friend