Informacje

PUBLICYSTYKA. …że najbardziej mi żal…

Ktokolwiek z bliskich, znajomych przyjeżdża do mnie z północnych województw, przeprasza mnie i zaraz chce wracać. Tu nie ma czym oddychać, jak wy tu możecie żyć? Moje pokolenie pamięta Oświęcim, jako miasto gwałtownie rozwijające się. Przybywali tu ludzie z całej niemal Polski, tu czekała na nich praca w setkach istniejących i nowo powstających zakładach. Na Błoniach, Zasolu, Starych Stawach, na samym Osiedlu Chemików rosły domy, może nie te „szklane”, nieraz z ciemnymi kuchniami, ale w porównaniu z tymi, jakie pozostawili w swoich wioskach –to był komfort z bieżącą, często – ciepłą wodą, prądem, łazienką, gazem. Po okolicznych wioskach budowali też w zamian chat krytych słomą – murowane albo z pustaków – własne domy. Małe gospodarstwa nie pozwalały na godne życie, ale napracować się trzeba było, aby wczesnym rankiem dojechać do pracy, która dawała skromny chleb.

Przyspieszona industrializacja miała swoją cenę. Miliony ton stali, węgla, cementu, siarki, tysiące lokomotyw czy statków odsuwały na później zaspokajanie podstawowych potrzeb człowieka, które usiłowała władza łatać przymusowymi serwitutami – obowiązkowymi dostawami, tzw. publiczną gospodarką mieszkaniami. Hasło „Cały Naród buduje swoją stolicę” w praktyce oznaczało dotkliwe braki podstawowych materiałów, jak cegły, stal zbrojeniowa cement na lokalnych rynkach gdzie obowiązywała ścisła reglamentacja.

Nas – szczerze mówiąc = te problemy nie dotyczyły. Wiedliśmy życie beztroskie, wśród zielonej latem i białej w zimie – przestrzeni wokół Starego Miasta. Między Osiedlem Chemików a Starym Miastem były pola uprawne, na Podstawiu (tak kiedyś nazwano obszar między ul. Zaborską a Starymi Stawami) rozciągały się łąki, na których pasły się krowy gospodarstwa Sióstr Serafitek .Czasami zbieraliśmy tam kwiaty dla mamy. Były to przeważnie bociany, ale też chabry, kaczeńce, niezapominajki znad pobliskiego potoku. O wiele jednak bardziej interesujące były eskapady po bunkrach, jakich było na Starym Mieście i wokół – ponad 20. Czasami można w nich było znaleźć zardzewiały hełm poniemiecki, maski p. gazowe, ale trafiały się też rarytasy, jak lufa z zamkiem z karabinu maszynowego, które w tajemnicy rozkręcaliśmy ku przerażeniu mamy, która nas przy tym „nakryła”

Najbliższa przestrzeń była dla nas bardzo przyjazna. Obok Przychodni na Żwirki i Wigury pozostała poniemiecka szkółka, w której rosły kasztanowce, akacje a przede wszystkim szlachetne krzewy jaśminy, ligustry, forsycje rozsiewające wspaniałe zapachy, po których dzisiaj nie ma śladu. Zostało kilka kasztanowców przy końcu ul. Chopina, ale prawdopodobnie zostaną niebawem zamordowane. Między ul. Dąbrowskiego a Żwirki i Wigury na tzw. Szynkierce założyło Miasto – Zakład Zieleni. Stąd pochodziły kwiaty upiększające miejskie klomby, także wiązanki i wieńce pogrzebowe. Zakład posiadał ponadto w Palczowicach własną szkółkę drzew.

W słoneczne dni na moście Piastowskim wystawali przechodnie aby podziwiać tańce ryb. Widać było tysiące świnek, brzan błyskających w Sole. Częstym na mieście był widok znanych mistrzów wędkarstwa niosących siatki pełne ryb.

Letnie niedziele rodziny spędzały na plantach. Dorodne srebrne olchy dawały cień, rybom pokarm ,a czysta Soła zachęcała do kąpieli pod opieką rodziców,

Dzisiaj w Sole nie ma ryb. Wytępili je zadufani inżynierowie i urzędowi ciemniacy wycinając tysiące drzew w odcinku przyujściowym rzekomo aby chronić teren przed powodziami. Prowadziłem kiedyś korespondencję z utytułowanym kretynem z Uniwersytetu Gdańskiego w kwestii wyjęcia spod ochrony – kormorana. Kiedy powyżerały co się tylko dało z jezior na Wybrzeżu – przeniosły się tutaj aby wymordować resztę żyjących w płytkich wodach ryb. Taki książkowy baran nie ma zielonego pojęcia co potrafią kormorany. Dzisiaj oficjalnie ochronę zniesiono, ale szkód nie da się odwrócić. „Za komuny” przy odłowach stosowano sieci dużymi oczkami aby narybek innej niż hodowana ryby, liczony w setkach ton – mógł zasilać rzeki. Dzisiaj prywatni hodowcy używają niemal firanek, a narybek idzie jako pasza dla kaczek.

Ówczesne Zakłady Chemiczne dawały chleb tysiącom rodzin, ale też były poważnym trucicielem. W zależności jak wiatry zawiały, mieszkańcy mogli zapoznać się z paletą zapachów produkowanych czy odpadowych substancji. W późniejszych latach między Zakładami a Osiedlem Chemików posadzono hektary lasu, którego nie było komu pielęgnować.

Przez ostatnie 30 lat demokratyczne władze wybierane przez obywateli wyspecjalizowały się w wycinaniu drzew, Im wyższy szczebel – tym większe szkody (vide Puszcza Białowieska). Jednocześnie organy unijne alarmują władze polskie o notorycznym przekraczaniu parametrów zanieczyszczeń atmosfery, drożąc sankcjami, na co nasi politycy się już uodpornili.

Oświęcimskie władze zapowiedziały nasadzenie tysiąca drzew. Wprawdzie jak znam życie, będą to rachityczne drzewka jak na placu Skarbka czy Rynku, ale w pewnym stopniu nie tyle zrekompensują, ale chociaż zminimalizują szkody jakie oświęcimskiej przyrodzie wyrządziły przez ostatnie 30 lat „demokratyczne” manipulacje planami przestrzennej dewastacji.
Ale – niestety – to se Hawranku ne wrati.

Józef Figura

Poprzedni artykułNastępny artykuł

11 komentarzy

  1. Panie Józefie,przecież to pańscy kumple z partii najpierw wykończyli owe ,wymienione tu po koleji zakłady,doprowadzili do bankructwa by potem przejac za grosze,i szybko wyprzedać co się da, sprzęt,maszyny,działki.
    Jako młody chłopak,byłem tego swiadkiem !
    I tego się nie wyprzecie !!!
    W Oświecimiu mieszka kilku weteranów z Afganistanu,z kilkoma z nich sie przyjażnię,i to coś tu chłopie nasmarował to dla nich parszywa obraza.

    Zatem robię zrzut ekranu z twoimi” wypocinami” i zastanowie się czy nie złozyć zawiadomienia do prokuratury,bowiem ta ,pozal sie boze tfurczość zdaje się wyczerpywać znamiona …
    To juz nie jest dziennikarstwo,ten portal schodzi powoli na psy.
    Opamietajcie się…

  2. Śmieszy mnie przedstawiany tu przez co-po-niektórych obraz PRL-u jak z pisowskich czytanek dla prawoskrętnie myślących: szare bloki, szara rzeczywistość ludzie przemykający bojaźliwie wzdłuż murów kamienic i krążące bezustannie po ulicach milicyjne suki. Nie jestem entuzjastą czasów słusznie minionych, ale, bez jaj, tak znowu źle nie było. Ludzie kochali się, dorabiali powolutku, rodziły się dzieci. Coś tam jeszcze pamiętam.

  3. stefanB.
    Panie Stefanie -mój wierny fanie.Kiedy się zastanawiam, czy pies z kulawą nogą zagląda na moje teksty, to Pan podnosi mnie na duchu wykazując może nie tyle ich zrozumienie bo to jednak wymaga nieci=o intelektualnego wysiłku jakiego nie mogę od Pana żądać, ale na pewno poświęcenia czasu który jako „sprzątacz” poświęciłby Pan na tę chwalebną działalność jakiej nie powstydziliby się Szwedzi w okresie „Potopu”. Pan i Wasza grupa sprzątająca” .O ile w XX-leciu międzywojennym w stosunkowo krótkim czasie -niecałych 20 lat udało się zbudować od nowa podstawy narodowej gospodarki morskiej, nowoczesnego jak na ówczesne czasy przemysłu wojennego, lotniczego, chemicznego, Centralny i Staropolski Okręgi Przemysłowe To Wam w podobnie krótkim czasie – rozwalić to (tzn.) posprzątać po komunie – znacznie więcej, bo i więcej było do sprzątani. nie tylko ośrodki przemysłowe, ale całe dziedziny gospodarki: : gospodarkę morską, przemysł stoczniowy, rybołówstwo morskie, cały przemysł lotniczy, obronny,elektroniczny itd.Likwidując kapitalistyczną gospodarkę i burżujów= bolszewicy się jednak opamiętali wyhamowując ochlokrację aby wprowadzić NEP, czyli to co było, chociaż pod inną nazwą. Zaczęło się doceniać umiejętności wiedzę kierujących produkcją, uczonych inżynierów, dzięki czemu Rosja Radziecka uzyskała olbrzymi potencjał zbrojeniowy.,Do pełnej potęgi zabrakło równie ważnego jak broń – czynnika-Człowieka z jego wiedzą, doświadczeniem – którego wytępił Stalin
    To samo wyszło „sprzątaczom po PRL-u” Nie trzeba było fizycznie wytępić po PRL-owskiej kadry.
    Po pozbawieniu jej pracy po „posprzątanych’ i rozgrabionych zakładach miliony rodzin, w tym wybitnych specjalistów zmuszono do emigracji gdzie w Ameryce, Zjednoczonym Królestwie, Niemczech – pomnażają majątek imperiów.Widać to także w Oświęcimiu gdzie
    ‚/posprzątano’ po Zakładach Chemicznych, OZNS, Agrochemii, KBO, dziesiątkach mniejszych zakładów.System dla którego Pan sprzątał zapewne okazał Na gwizdek, nawet nie za kość polski kundel jest szczuty na Irak, Afganistan, Serbię – gdzie zresztą Pan każe, a przy okazji wciśnie mu się broń za cenę której nikt rozsądny by nie zapłacił. Polskie samoloty, helikoptery można włożyć do historii Posprzątane.

  4. Panie Józefie
    Jak Pan słusznie zauważył pisze o latach kiedy jako 7 -letni chłopiec, pędziłem jedwabne życie prominentnego funkcjonariusza partyjnego .Na I Komunię dostałem laptopa i konsole do gier, a po ukończeniu szkoły – quada.. Za zdanie matury- ferrari. i klucze do własnej willi.
    W odróżnieniu od Pana ja nie tylko lubię Pana Chwieruta, ale szczególnie cenię i jestem wdzięczny za to wszystko, co w ciągu swojej kadencji zrobił i robi dla przypomnienia Historii Oświęcimia jako grodu z czasów piastowskich. Kiedy Jego poprzednicy handlowali Starym Miastem- On stara się przywrócić jego świetność. Może właśnie to jest najlepszy sposób na integrację „zbieraniny”dla której liczy się tu i teraz.Do Pańskich kolejnych komentarzy służę Panu informacjami.

  5. Ten felieton doskonale obrazuje brak zrozumienia współczesnych realiów
    ,jakie pozostawiło po sobie pokolenie pana Józefa.
    Jakby tego nie „pudrować”,to przeciez naszym zadaniem jest sprzątanie po nich.
    W Sole brak ryb-bo powycinali drzewa, a to dobre, jeszcze lepsi sa ci „miszczowie” wedkarstwa dżwigajacy całe narecza ryb- tu racja,też się do tego wyjałowienia rzeki ,walnie przyczynili.
    Po wszystkim przeniesli sie na Kruki,gdzie ich nieodpowiedzialna polityka doprowadziła do zasiedlenia jezior obcymi gatunkami czego efektem jest absolutna martwota. Ostatnia nieudana próba zarybienia sandaczem to temat w sam raz dla Sanepidu,bo setki martwych i rozkładajacych się ryb to powazne zagrozenie epidemiologiczne.
    To jest panie Józefie Wasz wkład w to miasto. Gratuluję…
    ps.
    W jednym ma pan rację,Oswięcim zasiedla ludność napływowa,która łatwo jest skłócić , poróżnić i potem wykorzystac do swoich celów ,co z resztą pan próbuje tu czynić, cała nadzieja jednak w młodych nie dajacych się wciagać w ten PO-PISowy kwik.

  6. Oj Panie Józefie… o czym Pan pisze? o latach gdy tylko Panu jako znanemu działaczowi żyło się lepiej. A ja Panu powiem tak…. nie lubię obecnych władz miasta bo uprawiają autopromocję, ale Oświęcim naprawdę pięknieje… i żaden zgorzkniały pan Józef tego nie zmieni… żal mi Pana…

  7. Autorze, już walka polityczna przed wyborami się zaczyna?

    A ja Ci odpowiem, byłem wczoraj na spacerze, i widziałem zielone miasto – tak Oświęcim, piękne ronda, piękne drzewa, kwiaty, uśmiechniętych ludzi. Oświęcim w końcu stał się normalnym miastem w którym są imprezy kulturalne, proste chodniki, kwitnące drzewa i wiele fajnych inicjatyw. Zwykli ludzie to widzą, a kilku piszących tu komentarze atakujące Chwieruta nie zmieni rzeczywistości. Jad jaki macie w sobie jest niewyobrażalny.

    Może zacznijmy zbierać kamienie, zamiast inwestować w rozwój miasta?
    Może zacznijmy organizować miesięcznice zamiast Life Festiwal?
    Może umartwiajmy się zamiast się cieszyć każdym dniem?
    Może szukajmy dziury w całym zamiast razem budować?
    Może małą ojczyznę dojną racz nam dać panie?
    Może nienawiść zamiast wspólnoty?
    Chcecie tego drodzy Oświęcimianie? Ja nie!

  8. No tak, czerwony raj to był wtedy, od czasu do czasu za byle g… dostałeś pałą, wsadzali cię do więzienia, kogoś powiesili, zastrzelli, rozjechali czołgiem. Z bratnią pomoca roz… wschodni Berlin, Pragę, Budapeszt.
    Ale było wesoło – zielono. A, że syf TOTALNY był w Krakowei, Katowicah, Warszawie, Łodzi., itd, itd . tego autor nie odczuł bo na zebraniach PZPR był tam tylko chwilę, wysluchać poleceń tylko zapewne.
    Syf będzie dalej i to większy gdyż postkomuna, zwana PiS zablokowała wszelkie działania na rzecz alternatywnej – ekologicznej energii – trzeba kopać węgiel! Tak jak za Bieruta, Gomółki, Gierka i Jaruzelskiego….. Kaczyńskiego, bo inaczej przyjdą Dudogladiaty i kilofami rozwalą Warszawkę.
    A w ogóle dziwię sie moderatorowi, ze takie banialuki puszcza w eter, zwłąszcza, że gloryfikacja komunizmu jest chyba w tym kraju karalna. Tak jak rozmowy o Katyniu za komuny.

  9. Należę do tych ludzi, którzy zaraz po wojnie przechodzili codziennie po moście nad Sołą i miałem okazję podziwiać z góry ataki szczupaków na inne ryby. Soła była wówczas rzeką o znacznie większym przepływie wody, który z upływem lat systematycznie się zmniejszał. Zmniejszenie to wynika z przerzutu dużego strumienia wody z rzeki Soły dla potrzeb Bielska-Białej i po jej wykorzystaniu zrzutu do zlewiska rzeki Wisły. W niektórych krajach zrzut wody pobranej po jej oczyszczeniu powinien być zawrócony do tej samej rzeki i to powyżej miejsca jej czerpania. Życiu ryb w Sole zaszkodziło także stosowanie nawozów sztucznych, detergentów i rozwój przemysłu w dorzeczu rzeki.

  10. Które to władze zasiedliły kornika w puszczy? Tak przy okazji. Tam, gdzie rośnie monokultura świerka w Białowieży, to nie jest puszcza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Send this to a friend