Kultura, Video

OŚWIĘCIM. XIII Inauguracja Roku Akademickiego 2018/2019 w PWSZ

W dniu 3 października 2018 r. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. rtm. Witolda Pileckiego w Oświęcimiu już po raz trzynastyzainaugurowała nowy rok akademicki. W tym roku uroczystość była bardzo szczególna, ponieważ  wziął w niej udział Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Pan Jarosław Gowin.

Wśród gości, którzy uświetnili Inaugurację Roku Akademickiego 2018/2019 znaleźli się m.in.: Konsul generalny RFN– dr Michael Groß, Dyrektor biura poselskiego Wicepremier RP Beaty Szydło– Iwona Gibas, Dyrektor biura Posła na Sejm RP Zbigniewa Biernata– Piotr Polanek, przedstawiciele administracji samorządowej- Starosta OświęcimskiZbigniew Starzec, Wicestarosta Powiatu Bielskiego Grzegorz Szetyński, Prezydent Miasta Oświęcim Janusz Chwierut, a także Prezydium Stowarzyszenia Konferencji Rektorów Publicznych Szkół Zawodowychprzedstawiciele okolicznych instytucjisłużb mundurowychplacówek medycznychdyrektorzy szkół z powiatu oświęcimskiego oraz lokalni przedsiębiorcy, którzy współpracują z Uczelnią.

Uroczystość rozpoczął JM Rektor prof. zw. dr hab. Witold Stankowski, który podczas swojej przemowy powiedział, że: „ Uczelnia PWSZ im. rtm. W. Pileckiego w Oświęcimiu jest cząstką Miejsca Pamięci Obozu Koncentracyjnego KL Auschwitz. To tutaj trafił I transport więźniów politycznych w czerwcu 1940 r. Ten symbol tragedii XX wieku, symbol Auschwitz obliguje nas, abyśmy swoimi staraniami wpisywali się w działania na rzecz pokoju i pamięci. Dlatego też segment praw człowieka to niewątpliwie jeden z najistotniejszych elementów naszej dydaktyki i badań, które podejmują nasi pracownicy. Chcemy badania, dyskusję wokół praw człowieka szeroko, intensywnie rozwijać. Rozwijamy również nowe kierunki (w sumie mamy ich 16); w tym roku prowadzimy kilkumilionowe projekty; mamy swoją silną pozycję w regionie; bardzo dobrą współpracę z przedsiębiorcami w najbliższej okolicy i z zagranicznymi partnerami.”

Na zakończenie przemówienia Pan Rektor życzył powodzenia i wielu sukcesów  na rozpoczynający się nowy rok akademicki dla wszystkich studentów, a w szczególności dla tych, którzy właśnie rozpoczynają swoją przygodę ze studiami.

Podczas Inauguracji Roku Akademickiego głos zabrał Wicepremier Pan Jarosław Gowin. Pan Minister poruszył temat wprowadzonej kilka dni temu nowej ustawy o szkolnictwie wyższym tzw. „Konstytucji dla Nauki”. Opowiedział o wprowadzonych zmianach m.in. w zakresie finansowania szkół wyższych i zasad wynagradzania pracowników uczelni.  Zachęcał ponadto do korzystania z większej autonomii uczelni, jaką daje nowa Ustawa 2.0.

Wiceprezes Rady Ministrów w trakcie swojego wystąpienia przekazał na ręce Jego Magnificencji symboliczny czek dla naszej Uczelni na niebagatelną  sumę prawie 13 mln zł! Przekazane pieniądze w formie obligacji skarbowych mają pomóc w rozwoju oświęcimskiej Alma Mater.

Kolejnym punktem uroczystej Inauguracji był akt immatrykulacji osób przyjętych na  I rok studiów. Po złożeniu ślubowania studenci odebrali z rąk Pana Rektora i Pana Ministra indeksy.

Na zakończenie wydarzenia Konsul generalny Republiki Federalnej Niemiec dr Michael Groß wręczył JM Rektorowi prof. Witoldowi Stankowskiemu bardzo ważne odznaczenie, które nadał Prezydent Federalny Frank-Walter Steinmeier. W uznaniu szczególnych zasług położonych dla Republiki Federalnej Niemiec Pan Rektor otrzymał Krzyż Zasługi na Wstędze Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec.

 

Składamy serdeczne podziękowania dla  osób, które zaangażowały się w przygotowanie Uroczystej Inauguracji Roku Akademickiego. W szczególności dziękujemy Chórowi z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie za oprawę muzyczną wydarzenia, cukierni „Kołaczek” za wyśmienity tort, dr. Tomaszowi Iwańskiemu i  mgr Marzenie Kiryjczuk-Bliźnik za dokumentację fotograficzną oraz wszystkim pracownikom Uczelni.

PWSZ Oświęcim

Poprzedni artykułNastępny artykuł

11 komentarzy

  1. Wydaje mi się, że wszystkie argumenty już padły. Powodzenia na drodze naprawy polskiej nauki.

  2. Masz rację. Widocznie cierpię na przezwyciężenie paradoksów naiwnej poprawności logicznej i nieformalnej dowodliwości poprzez semantykę niedeterministyczną i semantykę uprawdziwiaczy i wymagam analizy toposu kulturowego w przedhiszpańskiej i wczesnokolonialnej tradycji oralnej Centralnego Meksyku.

  3. „Panele w NCNie są dosyć starannie dobierane”. Oj, jaki jesteś naiwny:
    Analiza pochówku przedstawiciela diaspory chińskiej na st. Castillo de Huarmey, Peru – dr Wiesław Więckowski
    Historiografie feministyczne. Kształtowanie technik narracyjnych we współczesnych teoriach feministycznych – dr Katarzyna Agata Szopa
    Rysując feminizm: Alternatywne komiksy kobiece w USA w latach 70. i 80. XX wieku – dr Małgorzata Olsza
    Walory estetyczne łacińskiej poezji pasterskiej – dr Edyta Maria Gryksa
    Kościół w świetle listów Awita z Vienne – ks. dr Wojciech Michał Kamczyk
    Badania nad morfologią starych zapożyczeń słowiańskich w języku albańskim – dr Marek Andrzej Majer
    Współczynnik optymizmu w problemie gazeciarza z funkcją celu opisującą zadowolenie decydenta – dr Milena Bieniek
    Polityka ekshumacyjna. Kazus peruwiański – dr Joanna Pietraszczyk-Sękowska

  4. @Gloria
    //Pośrednio jest to 13 baniek za pomnik, czyli inaczej mówiąc za właściwą postawę moralno – polityczną.//
    A to już jest twoja interpretacja 🙂
    //Właśnie o to chodzi: pieniądze nie zostały dane na jakieś obiecujące projekty badawcze, jakiemuś wybitnemu wydziałowi, tylko na mury i na pensje grona.//
    Też jestem przeciwnikiem inwestowania w mury. Tyle, że to nie jest problem PWSZetów czy konkretnie naszego PWSZetu (jak próbowałaś to wcześniej odmalować). Tak niestety robią wszystkie uczelnie. Nieodrodnymi synami tego sposobu myślenia (musieli skończyć jakieś renomowane uczelnie ;)) są nasi prezydent i starosta.
    //Nie znam się na grantach, //
    Nie będę się sprzeczał 😉
    //ale wydaje mi się, że jest z nimi też następujący problem: o tym czy grant przyznać, czy nie, decydują ludzie, którzy nie mają pojęcia o temacie, czy jest naukowo ważny czy nie, opierają się więc na kwiecistych opisach we wniosku, z użyciem odpowiednich słów – wytrychów. Często też decydują układy.//
    To nie do końca prawda. Panele w NCNie są dosyć starannie dobierane. Zawsze są jakieś nieprawidłowości. Mam współpracowników w Czechach, Włoszech i USA i dziwne(błędne) decyzje agencji grantodawczych zdarzają się wszędzie. Różnica jest tylko taka, że tam są większe pieniądze do podziału. I nie rozdzierałbym nad tym szat. Tak jak pisałem wcześniej, projekty badawcze są obarczone sporym ryzykiem. Nie da się w 100% zagwarantować, że dany projekt zakończy się sukcesem. Gdyby tak było… to nie trzeba by było badań. W USA jest dodatkowo jeszcze wręcz wbudowana w system dbałość o mniejsze ośrodki (poczytaj sobie o stanowych systemach uniwersyteckich). To trochę przeczy naszej wizji USA jako kraju krwiożerczego kapitalizmu. Przynajmniej w nauce go nie widać.
    //Główną jednak przyczyną słabego poziomu naszych szkół wyższych są bardzo niskie kryteria i sito selekcji studentów. W Polsce są dziś 434 uczelnie wyższe.//
    Ale dodajmy, że głównie prywatne. Państwowych jest znacznie mniej.
    //To ewidentnie jakieś szaleństwo. W roku akademickim 1990/1991 studiowało w Polsce 390 tys. osób (czyli ok. 10% populacji kolejnych roczników); ale przez 15 lat liczba ta wzrosła aż
    5-krotnie (1,95 mln w roku 2005/2006 r.). //
    Mniej więcej w tym duchu wypowiadałem się wyżej. Tylko jest jedno „ale”: Porównania z początkiem lat 90. są trochę anachroniczne. Nie da się budować nowoczesnej gospodarki w kraju, w którym wyższe wykształcenie miałoby tylko 10% społeczeństwa. To mogło funkcjonować za komuny gdy dominowały kopalnie i huty ale tego chyba nie chcemy ? Zgodzę się, że 50% „studentów” to fikcja, natomiast 30-35% prawdopodobnie byłoby OK.
    //Wreszcie jednak młodzież połapała się, że po wielu takich „studiach” można co najwyżej zostać kasjerem w Biedronce. W efekcie w kolejnych latach studiujących było coraz mniej – w kończącym się teraz roku akademickim jest ich niecałe. 1,5 mln.//
    Nie zauważyłem tego „połapania”. Na uczelnie dalej przychodzą ludzie zieloni jak trawa. Spadek jest raczej konsekwencją niżu demograficznego. Pewną poprawę obserwuje się po przywróceniu obowiązkowej matematyki na maturze. Dalszej poprawy można oczekiwać po likwidacji gimnazjów.
    //Rezultat jest katastrofalny: uczelnie aby nie stracić ostatnich studentów tak obniżają wymagania, że nawet młodzieniec o IQ 70 spokojnie dociera do końca i broni pracę magisterską.//
    Zapoznaj się bliżej z tematem. Nie słyszałaś o słynnym „współczynniku 12” ? Teraz nie opłaca się mieć za dużo studentów.

    Podsumowując, głównym mankamentem modelu, który reklamowałaś jest naiwne wyobrażenie, że skupiając zasoby w kilku wybranych ośrodkach zapewnimy wyższą jakość (swoją drogą tak rozumowano w realnym socjalizmie – gdzie stawiano na „centralne instytuty”, „centralne zrzeszenia” i „centralne zakłady”). W konsekwencji powstają uczelnie molochy po 50-60 tyś. studentów (jak polskie UJ czy UW). W USA też są takie uczelnie – ale one z całą pewnością nie są elitarne. Na renomowanym CALTECHu (pierwsza trójka uczelni technicznych na świecie) studiuje 800 studentów ! Po prostu nauka tak nie działa, że więcej znaczy lepiej. Jedyne co zapewnia jakość to: konkurencja, dbanie o standardy (nie może być tak, że na stanowiskach profesorów uczelnianych od dekad zasiadają ludzie, którzy od tych samych dekad nic nie opublikowali – a takie przypadki znam na „renomowanych uczelniach”) i aktywne wspieranie dobrych projektów – bez względu na to czy wywodzą się z UW czy PWSZ w Białej Podlaskiej (która, nawiasem mówiąc, jest ponoć całkiem niezła).

  5. Pośrednio jest to 13 baniek za pomnik, czyli inaczej mówiąc za właściwą postawę moralno – polityczną. Właśnie o to chodzi: pieniądze nie zostały dane na jakieś obiecujące projekty badawcze, jakiemuś wybitnemu wydziałowi, tylko na mury i na pensje grona.
    Nie znam się na grantach, ale wydaje mi się, że jest z nimi też następujący problem: o tym czy grant przyznać, czy nie, decydują ludzie, którzy nie mają pojęcia o temacie, czy jest naukowo ważny czy nie, opierają się więc na kwiecistych opisach we wniosku, z użyciem odpowiednich słów – wytrychów. Często też decydują układy.
    Główną jednak przyczyną słabego poziomu naszych szkół wyższych są bardzo niskie kryteria i sito selekcji studentów. W Polsce są dziś 434 uczelnie wyższe. To ewidentnie jakieś szaleństwo. W roku akademickim 1990/1991 studiowało w Polsce 390 tys. osób (czyli ok. 10% populacji kolejnych roczników); ale przez 15 lat liczba ta wzrosła aż 5-krotnie (1,95 mln w roku 2005/2006 r.). Wreszcie jednak młodzież połapała się, że po wielu takich „studiach” można co najwyżej zostać kasjerem w Biedronce. W efekcie w kolejnych latach studiujących było coraz mniej – w kończącym się teraz roku akademickim jest ich niecałe. 1,5 mln. Rezultat jest katastrofalny: uczelnie aby nie stracić ostatnich studentów tak obniżają wymagania, że nawet młodzieniec o IQ 70 spokojnie dociera do końca i broni pracę magisterską.

  6. Po pierwsze chyba nieuważnie przecztałaś artykuł – nie ma tam mowy o 13 mln na pomnik. Po drugie nie chciałabyś wiedzieć na co idą pieniądze na UW i UJ…

  7. Dokładnie to miałam na myśli: pieniądze powinny iść tam, gdzie jest wysoki poziom naukowy. Tutaj natomiast uczelnia dostaje 13 baniek za pomnik.

  8. Glorio,
    Przykłady UJ i UW akurat pokazują coś dokładnie odwrotnego niż chciałaś udowodnić. Przepaść w finansowaniu wcale nie przekłada się na jakość naukową. Stąd miejsce w trzeciej i czwartej setce rankingu szanghajskiego wspomnianych uczelni.

    Jedyne co naprawdę napędza rozwój naukowy to duża baza, przejrzyste zasady i konkurencja (zresztą dokładnie jak w sporcie). Dlatego najlepszy system szkolnictwa wyższego mają Amerykanie, którzy działają zgodnie z tymi zadami. Oczywiście, tam też są kasiaste uczelnie – Harvard, Columbia, Stanford, itd. Ale to nie jest kasa federalna ! To są w większości uczelnie prywatne, które są bogate pieniędzmi studentów i donatorów.

    Natomiast jeśli chodzi o finansowanie federalne badań i np. ze środków National Science Foundation to one idą na zasadzie: masz dobry projekt ? masz zachęcające wyniki ? – dostajesz pieniądze na badania ! – bez względu na to czy jesteś z Harvard University czu University of Montana.

    Natomiast nasi biurokraci ubzdurali sobie, że to działa tak: „my tu państwu dajemy sto baniek i zróbcie nam za to naukę na światowym poziomie”.
    Ale nauka tak nie działa i nigdy nie działała. Może poza sytuacjami wyjątkowymi, jak badania na potrzeby wojenne (np. projekt Manhattan). Tylko, że takie projekty są celowe, krótkotrwałe i po osiągnięciu celu się je zamyka. Nie mogą więc służyć jak model finansowania normalnego działania nauki. Można zresztą podać wiele powodów dlaczego tak jest. Kilka z brzegu:
    – im większy projekt, tym większy udział kosztów nie związanych z jego celem (przysłowiowe xero, ekspresy do kawy, ekspertyzy, audyty, i tym podobne rzeczy, które zawsze przyklejają się do dużych projektów/pieniędzy).
    – niezrównoważone ryzyko – jak wydaję sto baniek czy więcej – to muszę mieć dużą pewność (>90% ?), że projekt zakończy się sukcesem co w badaniach podstawowych jest nieosiągalne. Lepiej więc wydać kasę na 10 mniejszych projektów bo nawet gdy część z nich zakończy się niczym to kilka zakończy się sukcesem. Gdy ten duży padnie – cała kasa idzie psu w pupę.
    – centralizacja badań zabija mobilność i ekosystem naukowy- nie mówiąc o USA (bo to inna rzeczywistość) ale nawet patrząc na Niemcy, Francję czy nawet Szwecję (ta jest najbliższa naszych realiów) – człowiek po doktoracie czy habilitacji ma do wyboru kilkanaście (w Niemczech czy Francji kilkadziesiąt) ośrodków badawczych, w których może kontynuować karierę. W warunkach polskiej centralizacji jest to niemożliwe. Więc jedyna mobilność to mobilność za granicę – z której 90% nie wraca (dobrzy nie wracają nigdy).

    Oczywiście obecny system jest na rękę dużym graczom typu UJ czy UW. Czy jest na rękę całej polskiej nauce to najlepiej pokazuje ranking szanghajski.

    Moim zdaniem klucz do poprawy leży gdzie indziej. W Polsce nie ma równowagi między badaniami a dydaktyką, czemu sprzyja wieloetatowość (na Zachodzie praktycznie nieznana). Na Zachodzie głównie prowadzi się badania (w które wciągani są studenci) – w Polsce, głównie stoi się pod tablicą. Oczywiście by efektywnie prowadzić badania, studentów musiałoby być mniej (tak gdzieś o połowę). Bo po pierwsze – zespoły badawcze nie mogą być za duże a jeden naukowiec nie może prowadzić więcej niż 1-2 projekty. Po drugie – tylko część obecnych „studentów” jest intelektualnie przygotowana do prowadzenia badań.

    Jak ma się do tego reforma Gowina ? Do tej pory było słabo. Teraz będzie inaczej ale raczej dużej poprawy się nie spodziewam bo ona nic na kluczowych polach nie zmienia. Likwidacja wydziałów jest moim zdaniem bez znaczenia. Korelacja działań naukowych z możliwościami w zakresie dydaktyki jest co do zasady słuszna ale w konkretnej implementacji wadliwa – w dalszym ciągu na uczelnie będą waliły tabuny niedouczonych (za to totalnie przeegzaminowanych – na szczęście zlikwidowano gimnazja) absolwentów szkół średnich, których trzeba będzie obsłużyć przy pensum praktycznie blokującym działalność naukową. System wymaga znacznie głębszej zmiany niż proponuje Gowin. Jest to głównie zmiana mentalna, do której większość pracowników polskich uczelni nie jest zdolna. Ani tych z UW, ani tych z PWSZ.

  9. Reforma Gowina miała w teorii spowodować wyodrębnienie najlepszych uczelni (jak UW, UJ i kilkanaście innych), które miały otrzymać duże finansowanie, aby dyplom ich ukończenia więcej znaczył oraz – pozostawienie reszty swojemu losowi na poziomie minimum, aby te najmniejsze po prostu upadły. Tymczasem jak widać wbrew tym deklaracjom klucz przepływu państwowych pieniędzy jest polityczny: PWSZ w Oświęcimiu, za podlizywanie się, dostała sowitą nagrodę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Send this to a friend