Informacje, Kultura

OŚWIĘCIM. Polacy – Ukraińcy. Mity, plotki i fake news’y

Ilu uchodźców z Ukrainy faktycznie mieszka w Polsce? Czy Ukraińcy zabierają Polakom pracę? Prezentacja książki pt. „Polacy – Ukraińcy. Mity, plotki i fake news’y” w Cafe Bergson.

Ilu uchodźców z Ukrainy faktycznie mieszka w Polsce? Czy Ukraińcy zabierają Polakom pracę? Czy Polacy jeżdżą w Ukrainę jedynie po to, aby się zabawić? I skąd w Polakach przeświadczenie, że są lepsi? Kto rozpowszechnia twierdzenie, że Ukraina to nie państwo a część Rosji? Czy historia UPA to jedynie ludobójstwo na Wołyniu? Ile faktycznie wiemy o sobie wzajemnie, my Polacy, my Ukraińcy… ?

Na te i podobne pytania odpowiada dwujęzyczna publikacja wydana przez lubelskie Stowarzyszenie Homo Faber pt. „Polacy – Ukraińcy. Mity, plotki i fake news’y” o której porozmawiamy z naszymi gośćmi podczas jej prezentacji.

„POLACY – UKRAIŃCY. MITY, PLOTKI I FAKE NEWSY”

Prezentacja książki wydanej przez lubelskie Stowarzyszenie Homo Faber

W spotkaniu wezmą udział:

Anna Dąbrowska – prezeska Homo Faber
Piotr Skrzypczak – członek Homo Faber
Katarzyna Macyńska – przedstawicielka mniejszości ukraińskiej w Przemyślu

Prowadzenie: Nathalie Tkachenko (Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży w Oświęcimiu)

7.03.2019 (czwartek) 18:00
Café Bergson, pl. ks. Jana Skarbka 2
Wstęp wolny. Serdecznie zapraszamy

foto: Cafe Bergson

Poprzedni artykułNastępny artykuł

46 komentarzy

  1. Pamiętam zakończenie filmu Hofmana „Ogniem i mieczem” z takim komentarzem, że „Rosja najpierw zniszczyła chanat krymski, potem zlikwidowała autonomię kozaczyzny, aż w końcu walnie przyczyniła się do upadku Rzeczpospolitej”. .

  2. Byc może. Wiesz jednak że te uczucia to miód na serce Ruskim.Od zawsze mącą pomiędzy nacjami by móc ich łatwiej kontrolować kiedy są podzielone.Taka ich racja stanu. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę J.Piłsudski.Musimy to jakoś przepracować bo innej drogi dla nas nie ma.No chyba że na „sybir” …

  3. Niekoniecznie Stefanie. Ponieważ po prostu pamiętający Wołyń pamięta o nim po to, żeby nienawidzić Ukraińców. A ja uważam, że ta historia może być dobrym punktem wyjścia aby pokazać skąd wzięło się zło i jak mu na przyszłość zapobiegać. Alternatywa jest taka, że możemy znienawidzić wszystkich: Ukraińców, Niemców, Rosjan, Czechów, Słowaków i Litwinów. Aha, zapomniałbym jeszcze o Żydach (wiadomo dlaczego), Francuzach (którzy nas opuścili), Angolach (którzy nas sprzedali) i Amerykanach za Jałtę też.

  4. W 1939 r, według słowackiego planu, Polska miała zniknąć z okupowanych ziem raz na zawsze. Symbole i znaki polskości na tych terenach konsekwentnie likwidowano, a często je publicznie profanowano. Słowacy szybko przystąpili do słowakizacji polskiej ludności, a narzędziem depolonizacji zajętych obszarów mieli być przedstawiciele administracji państwowej i kościelnej.Na miejsce polskich księży sprowadzono innych z różnych stron Słowacji. Słowacy palili polskojęzyczne książeczki do nabożeństw.
    Nienawidzę Słowaków. Wszyscy są tacy sami.

  5. Następnie stoczono też górską bitwę w okolicy miejscowości Gródek, w której obydwie strony poniosły straty w ludziach. Podobnie jak w powiecie karwińskim, Czesi i tu dopuszczali się zbrodni ludobójstwa, mordując jeńców i rannych, żołnierzy i cywilów. Przykładem ich bestialstwa była na tym odcinku śmierć robotnika huty trzynieckiej Karola Stryi, którego po wzięciu do niewoli zbito kolbą karabinu, zepchnięto do potoku i dobito strzałem w głowę. Podobne zbrodnie popełnili czescy mordercy w mundurach wojskowych w niedzielę 26 stycznia w Stonawie i Olbrachcicach, kiedy ludność miejscowa zamierzała, po nabożeństwach w swoich kościołach, pójść do urn i wziąć udział w wyborach do parlamentu Rzeczypospolitej

  6. Czechom też bardzo trudno się przyznać że ukradli Polsce Zaolzie. I dlatego nienawidzę wszystkich Czechów. Do Pragi nie jeżdżę.

  7. Ukraińcom bardzo trudno przyznać się do zbrodni dokonanych na polskim narodzie na Kresach
    i na spotkaniu w „Cafe Bergson” też się do niej nie przyznają.

  8. „tacy jak wspomniany prof. Witold Teodor Staniszkis (na zdjęciu wyżej),” – mógłbyś wreszcie przestać przeklejać?

  9. Siedem lat temu rozstrzygnięty został Konkurs im. Władysława Pobóg-Malinowskiego na Najlepszy Debiut Historyczny 2011 roku. Jego organizatorem był Instytut Pamięci Narodowej i Instytut Historii Polskiej Akademii Nauk.

    Wyróżnienia uzyskali m.in. czterej autorzy prac magisterskich, wśród których znalazł się Przemysław Bibik, absolwent politologii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. rotmistrza Witolda Pileckiego w Oświęcimiu, gdzie napisał pracę licencjacką „Narodowcy jako ofiary KL Auschwitz” oraz Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

    Przemysław Bibik, rodowity oświęcimianin, jest magistrem nauk politycznych w zakresie komunikacji społecznej i dziennikarstwa. Obecnie pracuje w Urzędzie Miasta w Oświęcimiu. Był także uczestnikiem dwunastej edycji studiów podyplomowych „Totalitaryzm-Nazizm-Holocaust”, organizowanych przez Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

    Obszerne fragmenty pracy licencjackiej Przemysława Bibika na temat historii polskich narodowców więzionych w KL Auschwitz zostały opublikowane w 2010 roku w książce pod redakcją prof. dr. hab. Bogumiła Grotta, zatytułowanej „Różne oblicza nacjonalizmów. Polityka-Religia-Etos”.

    W całości pionierska praca „Polscy narodowcy jako ofiary KL Auschwitz”, autorstwa Przemysława Bibika, ukazała się drukiem w 2016 roku. Książka ta warte jest polecenia bowiem jej autor, po wnikliwej kwerendzie w archiwum Muzeum w Auschwitz-Birkenau, przedstawił w niej tragiczne losy narodowców w oświęcimskim obozie. Należy wspomnieć, że przez wiele lat historycy w komunistycznej Polsce pomijali w swoich opracowaniach ten temat, a jeśli już wspominali o narodowcach, to przedstawiali ich głównie jako faszystów, których po wojnie skazywano na śmierć

    Książka oświęcimskiego badacza Przemysława Bibika zadaje kłam tym opiniom. Jej autor w swojej pracy przybliża blisko osiemdziesiąt sylwetek więźniów KL Auschwitz, działających w obozie w polskiej konspiracji narodowo-demokratycznej. Wśród wielu wymienionych tam więźniów, działających w konspiracji obozowej, możemy zapoznac się z biogramami następujących osób: Seweryn Franciszek książę Czetwertyński-Światopełk, Jan Morsdorf, Tadeusz Wiktor Kobylański, Witold Teodor Staniszkis – dziadek znanej współcześnie profesor Jadwigi Staniszkis, który zginął w KL Auschwitz (na zdjęciu).

    Warto zwrócić również uwagę na to, że Przemysław Bibik przeciwstawia się w swej książce dość powszechnym opiniom współczesnych, w większości lewicowych historyków, którzy twierdzą, iż Jan Morsdorf zmienił swoją postawę wobec Żydów dopiero jako więzień KL Auschwitz, po naocznym zetknięciu się z ich tragedią.

    Tymczasem autor wspierając się analizą narodowej myśli politycznej, jakiej dokonał prof. Bogumił Grott, wykładający kiedyś w PWSZ w Oświęcimiu, przyjął tezę, że Jan Morsdorf i inni narodowcy więzieni za obozowymi drutami wcale nie zmienili poglądów na kwestię żydowską.

    Ich postawa wobec Żydów w KL Auschwitz była bowiem zgodna ze światopoglądem narodowo-katolickim, który nakazywał nieść pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia utraty życia, zaś sam Jan Mosdorf za pomoc udzielaną Żydom w obozie został rozstrzelany pod Ścianą Straceń 11 października 1943 roku.

    Reasumując, książka Przemysława Bibika, do której interesujący wstęp napisał historyk Bohdan Piętka z Centrum Badań Muzeum Auschwitz-Birkenau, prostuje wiele nieprawdziwych wypowiedzi rozpowszechnianych przez lewicowe środowiska i jest także ważnym przyczynkiem do historii polskiego ruchu narodowego, którego współcześni zwolennicy zorganizowali kontrowersyjny marsz w Oświęcimiu w 74. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz.

    Rocznica wyzwolenia obozu oświęcimskiego jest okazją do przypomnienia martyrologii ludzi obozu narodowego, którzy przebywali w KL Auschwitz i zginęli. Był to kwiat polskiej inteligencji – tacy jak wspomniany prof. Witold Teodor Staniszkis (na zdjęciu wyżej), Jan Mosdorf, Edward Zajączek czy prof. Roman Rybarski, który pochodził z Zatora koło Oświęcimia.

  10. Nie udawaj, że nie wiesz o co chodzi. Chodzi o narodowców sympatycznego p. Rybaka, którzy są znacznie większymi patriotami od wszystkich innych prawdziwych patriotów

  11. W dniu 27 stycznia 2019 r. w Oświęcimiu z flagami polskimi uczestniczyli w uroczystości m.in. członkowie Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych, których bliscy zginęli w KL Auschwitz.

  12. Realne spojrzenie powiadasz, że nikt w Niemczech zbrodni nie gloryfikuje. To w takim razie co robią Polacy, którzy chodzą po polskich lasach w hitlerowskich mundurach? Pewnie chwalą Boga. Dwudziestego siódmego stycznie w Oświęcimiu też pewnie chwalili Boga?

  13. Realnie patrzący nie dostrzega, że nikt zbrodni Feliksa Dzierżyńskiego ani zbrodni UB popełnionych w stalinowskiej Polsce nie gloryfikuje.
    Zbrodniarze banderowscy z UPA natomiast, którzy na Kresach wymordowali podczas drugiej wojny światowej w okrutny sposób co najmniej 130 tysięcy Polaków, nie mających do dzisiaj swoich grobów, uważani są na dzisiejszej Ukrainie za bohaterów i wznosi się im pomniki.
    Nikt również nie gloryfikuje dzisiaj w Niemczech niemieckich nazistów, w przeciwieństwie do ukraińskich zwolenników Hitlera i zbrodniarzy banderowskich na Ukrainie. Smutne, ale prawdziwe i niebezpieczne dla Polski.

  14. Jeżeli już licytujemy się na zbrodnie, to sprawdźcie ile ofiar ma na sumieniu polski szlachcic Feliks Dzierżyński. Zresztą nie tylko on. No ale my Polacy jesteśmy ponoć bez skazy. Nikt z naszych przodków nie do nosił do UB (robili to Marsjanie). Tak się składa, że na wskutek donosu moja mama spotkania z UB omal nie przypłaciła życiem. Ledwie ją odratowano. Co tożsamości, to zalecam sprawdzić, kto jakie regiony Polski zamieszkuje. Swoje korzenie też sprawdźcie. W Oświęcimiu jest trochę ludzi o pochodzeniu innym niż polskie i to od dawna. Wyznań też jest kilka. Oświęcim do Korony został przyłączony dopiero w 1457 roku. Więc jakby nie patrzeć część Oświęcimian ma czeskie korzenie.

  15. Yes jest hotinem, czyli świrem. Próby nawiązania z nim kontaktu mentalnego są z góry skazane na niepowodzenie. Najlepiej ignorować.

  16. Dlaczego Ukraińcy nie uczą się – ale coś tam się uczą, tak samo jak Polacy pracujący na Zachodzie. Po ukraińsku/rosyjsku, albo nawet po polsku jakoś idzie się z nimi dogadać.

  17. Jezu. Ale jeszcze raz pytam: co to wszystko ma wspólnego z ukraińskimi robotnikami harującymi (za psie?) pieniądze na budowie na Zasolu, albo z ukraińskimi dziewczynami z mojego supermarketu? Czy jak tam pójdę na zakupy mam od razu się zapytać o te zbrodnie? Czy jak jestem w Niemczech to od razu mam wyjechać z obozem?
    Minęło ponad 70 lat. Zakładam, że sprawcy już dawno nie żyją. Obecnie w Polsce mniejszość ukraińska jest minimalna. Na Ukrainie mniejszość polska też. Jakoś nie zanosi się, aby w najbliższym czasie zechcielibyśmy się wzajemnie mordować. Zamiast więc o Wołyniu czy nie lepiej te Ukrainki zagadać o najnowszy serial na Netfixie? Z jedną, z tym czarnym warkoczem, to chętnie bym się umówił.

  18. Marian, może zamiast otwierać noż, warto siebie otworzyć i przyjść porozmawiać? Nie warto się chować za ekranem komputera. Cafe Bergson to jedyne miejsce w naszym mieście, które nie boi się „trudnych” tematów i jest otwarte na wszystkich i dla wszystkich, jestem pewna, że dla Ciebie też! Jestem dumna, że mamy takie miejsce na mapie Oświęcimia!

  19. Siedemdziesiąt sześć lata temu, 9 lutego 1943 roku, oddział Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki”, który stanowił pierwszą sotnię Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), wymordował w kolonii Parośla I na Wołyniu polskich mieszkańców tej miejscowości, zabijając ponad 150 osób, w tym dzieci i niemowlęta.

    Była to pierwsza masowa zbrodnia dokonana na kresowych Polakach przez UPA. Dowódcą morderców był Hryhorij Perehijniak „Dowbeszka – Korobka”, odsiadujący przed 1939 r. wyrok w polskim wiezieniu za zabójstwo sołtysa-Polaka. Razem z nim był więziony Stepan Bandera, przywódcą krajowego kierownictwa Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, odpowiedzialny za wydanie rozkazu zamordowania w 1934 roku ministra spraw wewnętrznych II RP, płk. Bronisława Pierackiego.

    Oddział „Dowbeszki-Korobki” przybył do Parośli I, udając oddział partyzantki sowieckiej. Mieszkańców namówiono do tego, by położyli się na podłodze w swoich domach i pozwolili się związać. Obezwładnionych podstępem Polaków zabito w okrutny sposób siekierami, nie oszczędzając kobiet i dzieci. Cudem ocalało tylko z tej miejscowości dwunastu rannych Polaków.

  20. @Marian Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć. Maria Curie-Skłodowska

  21. @yes lewacka a co to znaczy? wg „prawackich” kryteriów to „lewakami” byliby też Piłsudski, Kościuszko a nawet Jan Paweł II.

  22. prosze sobie przypomnieć kto się uśmiecha do kogo , w lidlu się uśmiechają do klientów z zachodu , zagranicą jeżeli nie znasz języka nie jesteś dopuszczony do kontaktu jako pracownik , musisz znać bezbłędnie język

  23. A co to ma wspólnego z ukraińskimi dziewczynami w moim supermarkecie? A Bolesław Chrobry dokonał inwazji na Ruś Kijowską, Kijów zrabował i zgwałcił córkę księcia kijowskiego.

  24. StefanieB.
    warto wiedzieć, że historia Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), o której będzie mowa na spotkaniu w Cafe Bergson, to nie tylko koszmarne ludobójstwo na Polakach w czasie wojny, lecz także powojenna niepotrzebna działalność UPA, która ściągnęła na Ukraińców represje stalinowskie.
    Ich ofiarą padło około pół miliona osób (153 tys. zabitych, 203 tys. deportowanych w głąb Związku Sowieckiego i 134 tys. aresztowanych). Sama UPA wymordowała po wojnie około 20 tys. cywilów ukraińskich – głównie pracowników kołchozów i chłopów oskarżonych o popieranie władzy radzieckiej – oraz zabiła około 10 tys. żołnierzy sowieckich i członków tzw. batalionów niszczycielskich, prawdopodobnie w większości Ukraińców.

  25. Prosze mi wyjaśnić droga redakcjo, dla czego w artykule o ukraińcach w nagłówku zamiesciliście zdjęcie żydowskiej kawiarni ,czy dla was jedni i drudzy to to samo? Obcy???
    Gwoli dziennikarskiej rzetelności,choć do tego wam raczej daleko,tu bardziej pasowala by fotografia owych bud zza lidla.

  26. Gdyby Ukraińcy nie pracowali w Polsce, to płace na stanowiskach nie wymagających kwalifikacji poszłyby w górę? Ejże? Bardzo wątpię. W Polsce nie ma obecnie w praktyce bezrobocia, a wręcz przeciwnie – brakuje rąk do pracy. Sytuacja zrobiła się tak jak na Zachodzie: do ciężkich, nudnych, powtarzalnych i brudnych prac nie ma chętnych. Sytuację ratują Ukraińcy.
    Pozdrowienia dla sympatycznych ukraińskich dziewczyn w moim supermarkecie. Grzeczne, uprzejme, śmiesznie przekręcają polskie słowa. I uśmiechają się do klientów, nie jak niektóre polskie ekspedientki

  27. Ciekawe jak podobne traumy „przepracowali” Indianie Ameryki płn,czy Afroamerykanie.Na pewno nie brak tam organizacji odwołujących się do pamięci,na pewno też znakomita większość mieszkańców USA mimo wszystko idzie dalej na przód.
    Dla zaciekawionych historią polecam między innymi dzieje Brygady Świętokrzyskiej.Jest to dowód na to że życie nie jest czarno-białe.
    Co by nie mówić ,Ukraińcy są naszymi sąsiadami,mamy wiele wspólnych interesów,zwłaszcza strategicznych a wszystkie zatargi między nami są jak najbardziej na rękę Moskwie i raczej pewne jest że jej 5-ta ukraińska kolumna mąci dużo i z powodzeniem.

  28. To prawda, za Lidlem budowane jest nowe osiedle, a na placu budowy w dwóch domkach holenderskich mieszka bóg wie ilu Ukraińców. Ciekawy co na to PIP?

  29. Jakby ich państwo nie ściągnęło to by płace poszły w górę a tak to dalej jesteśmy tanią siłą roboczą .
    ps. ciekawe czy ukraincy za lidlem , spiący w budach są zadowoleni ??

  30. Poniższy artykuł ukazał się w tygodniku „Myśl Polska”, dostępny jest w internecie:

    Cztery lata temu, 24 kwietnia zmarła w Oświęcimiu w wieku 91 lat Halina Ziółkowska-Modła. Zmarła była osobą dobrze znaną w społeczności oświęcimskiej, m.in. jako szanowany pedagog. Przede wszystkim jednak była znana jako prezes Koła Miejskiego Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia oraz redaktor naczelny kwartalnika „Wołyń i Polesie”, który ukazywał się w Oświęcimiu przez 24 lata.

    Pochodziła z Równego na Wołyniu, z męczeńskiej ziemi, która w 1943 roku stała się miejscem genocidum atrox – niezwykle zwyrodniałego ludobójstwa popełnionego głównie na Polakach przez banderowców. Ludobójstwa, dla którego ze względu ma poziom jego okrucieństwa można znaleźć niewiele analogii nie tylko w historii drugiej wojny światowej, ale i historii XX wieku.

    Zmarła uniknęła losu co najmniej 130 tys. Polaków zamordowanych w nieprawdopodobnie okrutny sposób w 1943 roku na Wołyniu, a w 1944 roku w Małopolsce Wschodniej przez bojówki banderowskiej frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Paradoksalnie swoje ocalenie zawdzięczała okupantowi niemieckiemu, który w 1942 roku deportował ją do pracy niewolniczej w Rzeszy Niemieckiej.

    Walka o pamięć, a ściślej o przywrócenie pamięci męczeńskiej ofiary Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej stała się przesłaniem życia Zmarłej. Należała ona do tego nielicznego grona społeczników i publicystów, którzy o tę pamięć wytrwale walczyli i walczą. Trzeba bowiem powiedzieć, że we współczesnej Polsce jest to pamięć politycznie niewygodna. Samo słowo „ludobójstwo” w odniesieniu do tego, co szowinizm ukraiński wyrządził Polakom nie jest akceptowane przez elity polityczne, naukowe i medialne.

    W przypadku ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego mamy do czynienia z prawdą historyczną – wedle której zgodnie z faktami było to ludobójstwo – oraz z prawdą polityczną, wedle której był to tzw. konflikt polsko-ukraiński. Zmarła – co należy podkreślić – odważnie stała po stronie prawdy historycznej, czyli po stronie ofiar. W przeciwieństwie do zwolenników prawdy politycznej, którzy w konsekwencji stają po stronie katów.

    Kwartalnik „Wołyń i Polesie”, chociaż niszowy, wypełniał w polskim przekazie medialnym lukę spowodowaną przez politykę zamiatania pod dywan tematyki zbrodni banderowskich na ludności polskiej. Na jego łamach otwarcie nazywano ludobójstwo ludobójstwem i bez niedomówień pisano o faszystowskim charakterze ideologii tzw. integralnego nacjonalizmu ukraińskiego oraz kolaboracji ukraińskich nacjonalistów z hitlerowskimi Niemcami. Przypominano martyrologię nie tylko Polaków, ale też Żydów, Rosjan, Czechów i Ormian, którzy również ginęli z rąk OUN i UPA. Nie po to, żeby rozdrapywać rany, nie po to, żeby jątrzyć, ale po to właśnie, by sprzeciwiać się zastępowaniu prawdy historycznej przez prawdę polityczną. Na łamach „Wołynia i Polesia” ostrzegano także przed odradzaniem się szowinizmu ukraińskiego, w tym pokazywano jego złowrogą rolę w przewrocie politycznym na Ukrainie.

    Za to wszystko z wielką czcią dziękujemy Zmarłej, która odeszła w kilka miesięcy po wydaniu ostatniego numeru „Wołynia i Polesia” – niewątpliwie dzieła Jej życia.

    Zmarła odeszła w okresie trudnym. W okresie, kiedy w Polsce prawda polityczna wzięła górę nad prawdą historyczną, kiedy ludzie mający odwagę upominać się o prawdę historyczną są lekceważeni i piętnowani. Natomiast na Ukrainie powróciły upiory przeszłości. Trwa tam obłędna gloryfikacja nie tylko OUN i UPA, ale także hitlerowskich kolaborantów z dywizji SS-Galizien czy Legionu Wołyńskiego. Z inicjatywy syna dowódcy UPA parlament ukraiński przyjął ustawodawstwo heroizujące Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię oraz przewidujące sankcje karne za przypominanie faszystowskiego i zbrodniczego charakteru tych organizacji.

    Te zatrważające fakty potwierdzają słuszność dzieła życiowego Zmarłej i tym bardziej muszą nas motywować do jego kontynuacji. Jako ludzie należący do kultury łacińskiej i chrześcijańskiej jesteśmy bowiem zobowiązani stać po stronie prawdy bez względu na okoliczności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Send this to a friend