Kultura

OŚWIĘCIM. Dąb z Guerniki zasadzono w Parku Zasole

Prezydent Kraju Basków Iñigo Urkullu Renteria, przewodnicząca Parlamentu Prowincji Biskaia Ana Otaduy Biteri, prezes Stowarzyszenia dla Tradycji i Kultury Europejskiej Enrique de Villamor wspólnie z prezydentem Oświęcimia Januszem Chwierutem zasadzili dąb Wolności w parku na Zasolu.

Drzewo pochodzi z Guerniki, pierwszej historycznej stolicy Kraju Basków. Miasta, które w 1937 roku zostało zbombardowane przez Legion Condor z niemieckiego korpusu ekspedycyjnego Luftwaffe, wspierającego gen. Franco. 26 kwietnia minie 80 lat od tej tragedii. W uroczystości wzięła udział młodzież baskijska i polska. – Ten dąb symbolizuje godność ludzką. To wartość, którą należy bronić, szanować i promować – mówił w trakcie ceremonii Iñigo Urkullu Renteria prezydent Kraju Basków.

– Sadzimy drzewo z Guerniki wspólnie, chcąc wyrazić nasze zobowiązanie do tworzenia lepszego świata, który będzie szanował życie, godność i prawa wszystkich ludzi – dodał.

Prezydent Oświęcimia Janusz Chwierut podkreślił, że ceremonia jest ważnym głosem we współczesnej dyskusji o wolności, o prawie człowieka do życia w pokoju. – Sadzonka historycznego dębu Wolności z Guerniki, miasta podobnie, jak Oświęcim, boleśnie naznaczonego przez historię jest naszym głosem w walce o poszanowanie godności ludzkiego życia, o tolerancję dla innych, niezależnie od wyznawanej religii, koloru skóry czy przekonań – mówił.

Delegacja z kraju Basków, wśród której byli też politycy z różnych partii i młodzież, zwiedzała Muzeum Auschwitz. Poznała też miasto. Gościła w Muzeum Zamek, Centrum Żydowskim i Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży. Młodzież była również u swoich rówieśników w PZ nr 2. Wielkim przeżyciem dla nich było spotkanie ze świadkiem historii, panem Bogdanem Bartnikowskim, byłym więźniem KL Auschwitz, numer obozowy 192 731. Wizytę w Oświęcimiu zakończyła konferencja pn. Europa po doświadczeniach Guerniki i Auschwitz w Miejskiej Bibliotece Publicznej.

Poprzedni artykułNastępny artykuł

18 komentarzy

  1. W oparciu o co wysnuł Pan ten i inne (cytuję tylko jeden) wnioski:
    „No dobra. Przyjmuje Pan więc, że hiszpańska młodzież przyjechała do Oświęcimia napompowana wiedzą o „polskich obozach koncentracyjnych” zaordynowaną jej przez jakieś mroczne siły spiskowe”
    Hiszpański dziennikarz też kiedyś był młody i być może oglądał zalecane przez Pana stacje telewizyjne. Co więcej, przynajmniej formalnie (dziennikarz) nie zaliczymy go do grupy „żuli i idiotów”. A tu taki, jak Pan to określił „pech”.
    To że Pan jest „pewien swego” dowodzi jednego – ma Pan w temacie wyrobione zdanie. Powstaje wszak pytanie o podstawy Pańskiej pewności – jakaś uliczna sonda?
    Poniżej link do tekstu dotyczącego co prawda USA, ale raczej przydatnego dla naszej rozmowy. Źródło, jak najbardziej „prawomyślne” (hmmm, nie wiem czy w przypadku tej gazety jest to właściwe określenie):
    http://wyborcza.pl/1,76842,11854397,Co_wiedza_nastolatki_w_USA_o_obozach_zaglady_w_Polsce.html
    Proponuję zaniechać „spiskowych teorii” i doszukiwania się „mrocznych sił”. Ignorancja, uprzedzenia, niechęć, umysłowe lenistwo, świadoma dezinformacja, geopolityka – wiele różnych czynników decydowało o tym, że przez lata tzw. światowa opinia publiczna wyrażała brak zainteresowania dla zbrodni katyńskiej i bynajmniej nie była zainteresowana w zdecydowanym zwalczaniu jej sowieckiej wersji. W przypadku Holocaustu działają takie same mechanizmy. I tak jak w przypadku Katynia, to my jesteśmy najbardziej zainteresowani w mówieniu prawdy o II wojnie światowej i Zagładzie.
    Tym się różnimy, że Pan wie, co nie jest możliwe do udowodnienia ( a rozmawiamy o wykreowanym przez lewicową propagandę micie Guerniki), a ja nie wiem. Ale wolę nie sprawdzać i „dmucham na zimne”.
    Niech Pan nie patrzy na świat przez pryzmat PiS-u i Pana Jarosława Kaczyńskiego. Rozmawialiśmy o Guernice i Auschwitz, a Pan ustawicznie odwoływał się do polskiej „bieżączki”. Po co? Czy bycie zwolennikiem „pisowskiej narracji” i „genialnego stratega” to jakaś choroba (ów „kliniczny przypadek”)? Coś co z góry dyskwalifikuje poglądy oponenta – no bo jak można poważnie traktować „pisowskie szachrajstwo”?
    Ja napisałem o „śmierci … ateisty”. U Pana pojawiają się „socjaliści, … „, a na końcu „lewactwo” skojarzone z „robactwem”. Drogi Panie, z traktowania ludzi jako „nawozu historii” i „robactwo” znana jest formacja, która zwalczając wszelkie przejawy kultury, min. wyrugowała zwroty grzecznościowe „Pani, Pan” zastępując je formułą „wy”. Byłbym wdzięczny, gdyby Pan nie zwracał się do mnie w ten sposób.
    I tak dla porządku – niech Pan przytoczy jedno zdanie, które „wypłynęło”, nie z moich ust co prawda lecz spod klawiatury, w którym występuje określenie „lewactwo”.

  2. No dobra. Przyjmuje Pan więc, że hiszpańska młodzież przyjechała do Oświęcimia napompowana wiedzą o „polskich obozach koncentracyjnych” zaordynowaną jej przez jakieś mroczne siły spiskowe. Tylko, że ta młodzież ma chyba w szkole jakieś podręczniki do nauki historii. Czy naprawdę Pan wierzy, że mowa jest w nich o Polaku Hitlerze, Polaku Goeringu i Polaku Hoessie? Młodzież też chyba ogląda Discovery, National Geographic i inne światowe stacje telewizyjne, gdzie wszyscy ci panowie są jak najbardziej Niemcami. Młodzież hiszpańska, podobnie jak i polska, nie jest taka głupia, jak się Panu wydaje. Jestem Panie Leszku tak pewien swego, że gotów Panu zafundować bilet lotniczy do Madrytu (Ryanair z Wrocławia, sorry że tanimi liniami i klasą ekonomiczną za ok. 450 zł w obie strony), Pan zaś zobowiąże się zapytać 100 przechodniów na Puerta del Sol czy Hitler był Polakiem i czy SS-manami w Auschwitz byli Polacy. Jeśli więcej niż 10% (biorę pod uwagę pewien margines bezpieczeństwa na żuli i idiotów) odpowie twierdząco – to dodaję nocleg w hotelu gratis. Jeśli nie – oddaje Pan pieniądze i znaczącą nawiązkę na jakieś chore dziecko.
    Mit „polskich obozów koncentracyjnych” bierze się z głupoty czy lenistwa poszczególnych dziennikarzy, nie z wyrachowania czy spisku. Zgadzam się, że Niemcy są zainteresowani w przekonywanie świata, że w czasie wojny było wśród nich 10% ruchu oporu, 80% niczego nieświadomych uczciwych patriotów i tylko jakieś 10% naprawdę wrednych typów – tzw. „nazistów” (Hitler, Himmler, itp). To są w stanie próbować promować i na to przypuszczalnie państwo niemieckie wydaje całkiem spore pieniądze. Natomiast niemożliwym jest udowodnienie, nawet dla hiper specjalistów od takiej propagandy, że organizatorami i strażnikami w obozach byli Polacy. Mit „polskich obozów” natomiast wpisuje się dobrze w pisowską narrację o otaczających nas zewsząd siłach zła, o tym, że trzeba z nimi wszelkimi sposobami walczyć i jedynym genialnym strategiem mogącym nas przed nimi obronić, jest Jarosław Kaczyński.Czyż nie?
    Oczywiście, że ludność bombardowanej Guerniki, prowincjonalnej dziury wielkości Zatora, to w latach trzydziestych w ogromnej większości katolicy. A nie socjaliści, komuniści, anarchiści, trockiści i inne „lewactwo”. Nawiasem mówiąc jak to słowo łatwo wypływa wam z ust. Jakoś dziwnie kojarzy się z „robactwem”. Takim do rozdeptywania.

  3. Warto być konsekwentnym. Jeśli nie należy pytać o coś czego się nie wie, to Pańskie zdanie „A może właśnie, …?” również podpada pod definicję „szachrajstwo” (nie wiem tylko czy pisowskie, czy jakieś inne – Pan najlepiej dobierze stosowne określenie).

    Podzielam Pańskie przekonanie, że baskijska młodzież (pewnie i dorośli), „dowiedziała się … wszystkiego” i „Wyjechała mądrzejsza”. I bardzo mnie to cieszy.

    To nie „pech”, „że akurat przy takiej okazji” dziennikarz napisał o „polskim obozie”. Sam Pan zauważył, że tematyka Auschwitz nie gości często na łamach tamtejszej prasy. I skąd ta pewność, że błąd tłumaczy lokalizacja? W przypadku Dachau czy Buchenwaldu ta determinanta geograficzna jakoś nie działa – zresztą nie tylko w prasie hiszpańskiej. Przywiązanie do geografii nie idzie też w parze z troską o precyzję w sprawie o wiele donioślejszej, w określaniu narodowości sprawców zbrodni. Niemców zastąpili równie zmitologizowani jak Guernika naziści.

    Ta (najdelikatniej rzecz ujmując) nierzetelność może Panu nie przeszkadzać. Mnie przeszkadza. Z punktu widzenia skutków jest bez znaczenia czy to przejaw głupoty czy celowego działania. Nie ulega natomiast wątpliwości, że zarówno głupocie jak i świadomemu fałszowaniu historii należy się przeciwstawiać.

    Skąd Pan wie, że WSZYSTKIE ofiary bombardowania Guerniki to katolicy? I czy to „podkreślenie” oznacza – tu pozwolę sobie „wejść w Pańskie buty” – że ich śmierć „jest jakoś ważniejsza” od śmierci niechby jednego ateisty?

  4. A czy Pan ukradł dziś w sklepie batonik? A czy może wczoraj podbił Pan oko sąsiadce? Nie wiem. Ja tylko pytam. To typowe wasze pisowskie szachrajstwo, zwane insynuacją, w której stosowaniu wódz Jarosław jest mistrzem. A może właśnie młodzież baskijska przyjeżdżając do Oświęcimia została odpowiednio wyedukowana? Jak Pan kurcze blade nie wie, to nich Pan nie rzuca bezpodstawnych oskarżeń. Tak czy inaczej naszym gościom z kraju Basków chciało się przyjechać i złożyć hołd. Młodzież dowiedziała się podczas zwiedzania obozu wszystkiego, czego dowiedzieć się powinna. Wyjechała mądrzejsza. Zadałem sobie trud i poszukałem na stronie tego baskijskiego dziennika tekstów o Auschwitz; wiele ich nie ma, ale jest on tam nazywany obozem „niemieckim” albo „nazistowskim”. Tylko raz jeden głupi dziennikarz – pech, że akurat przy takiej okazji – nazwał go „polskim” (bo muzeum jest w Polsce). Czy z tego wynika, że Baskowie (Hiszpanie) są częścią wszechświatowego antypolskiego spisku i uważają, że esesmani na wieżach obozu byli Polakami, albo że Hitler był Polakiem? Jakoś wątpię. Wreszcie: ja się zgadzam, że Guernika była wykorzystywana propagandowo przez lewicę jako symbol faszystowskiego barbarzyństwa, a liczbę ofiar wyolbrzymiono. Tylko co z tego? Jednak tych ok. dwustu – dwustu paruset cywilów katolików (podkreślam!!!) realnie zabitych przez niemieckie bomby nie miało z tym nic wspólnego.

  5. Co do troski o dokładność: Panu chodziło zapewne o Pana Andrzeja Krzysztofa Kunerta. Mnie o Pana Krzysztofa Kunerta, w istocie nie „zawodowego” historyka, ale dziennikarza i publicysty zajmującego się min. historią.

    Skąd czerpie Pan wiedzę na temat mojego stosunku do ofiar wojen?

    Jako „kliniczny przypadek” pozwolę sobie zacytować fragment wywiadu udzielonego portalowi histmag.org przez Pana Pawła Machcewicza. Wybór historyka (już bez wątpienia „zawodowego”) a przy tym „prześladowanego” przez „jedynie słuszny rząd” jest jak najbardziej celowy. Z Pana komentarzy wnioskuję, że dla Pana istotniejsze jest „kto”, a nie „co” mówi. Odpada zatem Pański „argument” o czerpaniu wiedzy z „prawicowych pisemek” oraz „jedynie słusznych mediów”.

    Czytajmy:

    „Paweł Machcewicz:
    Myślę, że Guernika nie zasługuje na miano głównego symbolu okrucieństw wojny domowej. W miesiącach poprzedzających bombardowanie czy nawet w pierwszych tygodniach konfliktu popełniono dużo bardziej drastyczne zbrodnie, których ofiarami padło znacznie więcej ludzi, zresztą po obu stronach. Guernika swoje miejsce w historii zawdzięcza temu, że było to pierwsze w tak wielkiej skali bombardowanie miasta – to zszokowało światową opinię publiczną. Ale do nagłośnienia tego wydarzenia przyczyniła się też propaganda strony republikańskiej, wyolbrzymiająca skalę ofiar i przypisująca frankistom intencje, których prawdopodobnie nie było. Wiele zrobił też oczywiście obraz Picassa, który najpierw wystawiono w pawilonie hiszpańskim na wystawie światowej w Paryżu, później zaś objeżdżał on właściwie cały świat. Jest to jedno z najbardziej znanych przedstawień związanych z wojną”

    Zastrzeżenie można mieć do jednego „europocentrycznego” zdania: „było to pierwsze w tak wielkiej skali bombardowanie miasta”.

    Podtrzymuję stanowisko, że łączenie Auschwitz z Guerniką jest przejawem braku szacunku dla prawdy historycznej. A wzmiankowany wywiad (smutne tegoż braku świadectwo) każe postawić pytanie w jaki sposób tego typu wydarzenia przygotowywane są przez władze Oświęcimia. Nie wiem. Pytam. Czy goście, zwłaszcza młodzież, przyjechali ot tak, jak na wycieczkę, czy wizycie towarzyszyło, uprzednie (podkreślam !!!) zaznajomienie się z historią Auschwitz? Jeśli przeczytali wywiad i nie mieli stosownej wiedzy jechali do „polskiego obozu”. Czy nasze władze interesują się medialną oprawą wydarzenia u zapraszanych gości np. poprzez kontakt z dziennikarzami, przygotowywanie materiałów, inne działania?

    Pocieszające jest tylko jedno. Natychmiastowa reakcja ambasady polskiej w Madrycie zaowocowała przeprosinami.

  6. Panie Leszku. Proszę wybaczyć poirytowanie, ale jest Pan klinicznym przypadkiem widza/czytelnika jedynie słusznych rządowych mediów, które rzeczywistość mają w zwyczaju traktować mocno wybiórczo. Pana więc zdaniem jeśli ówczesna lewicowa propaganda zawyżała 10-20-krotnie liczbę ofiar bombardowania Guerniki, to można te trupy cywilów (mężczyzn, kobiet i dzieci) traktować sobie lekce, natomiast gdy nasza rodzima propaganda patriotyczna zawyża również ok. 10-krotnie liczbę zabitych w Wieluniu, to jest OK, a nasi zmarli są jakoś od tych baskijskich lepsi, bardziej godni współczucia?
    W bombardowaniu Wielunia wzięły udział ostatecznie 22 lekkie Ju-87, które mogły zrzucić maksymalnie po 500-700 kg bomb, czyli w sumie ok. 11-15 ton. W nalocie na Guernikę samoloty Legionu Condor i włoskie SM 71 zrzuciły ogółem 22 tomy bomb. Ich celność była jednak prawdopodobnie mniejsza niż Niemców nad Wieluniem. W przybliżeniu więc skuteczność obu tych ataków była podobna, takie same też straty ludności cywilnej, rzędu stu-dwustu osób. Nie ma takiego historyka Krzysztofa Kunerta. Jest Andrzej. Czy można porównywać ofiary bombardowania Guerniki z ofiarami Auschwitz – oczywiście, że można, Tu i tu ginęli cywile, niewinni ludzie. Jeśli uważa Pan, że śmierć Polaków w Auschwitz jest jakoś ważniejsza od śmierci Basków, i tu i tu zabijanych przez niemieckich zbrodniarzy, no to jest chore.

  7. Redakcja apeluje „Komentuj z klasą”. W polemice przytoczył Pan pewne liczby po czym zasugerował, nie bez pewnej „elegancji” (pisemko), że wie Pan skąd czerpię wiedzę na omawiany temat (jasnowidz?) i uznał moje stanowisko za „bezmyślne”.

    A teraz do rzeczy. Historyk Krzysztof Kunert podaje znacznie wyższą liczbę ofiar bombardowania Wielunia – ok. 1200 osób. W literaturze znajdzie Pan informację o 93 ofiarach bombardowania Guerniki. Ale nie o liczby tu chodzi.

    Po pierwsze – Niemcy napadli na Polskę. W Wieluniu jednym z pierwszych celów był oznaczony znakiem Czerwonego Krzyża szpital. A sam atak trudno uznać za uzasadniony z punktu widzenia wojskowego – miasto nie było ani np. rejonem koncentracji wojsk polskich, czy ważnym punktem komunikacyjnym lub ośrodkiem przemysłowym. Zbrodnia niemiecka to zło w czystej postaci. Zdaniem niektórych była to świadoma manifestacja okrucieństwa mająca osłabić wolę walki Polaków.

    Guernika została zbombardowana w trakcie wojny domowej – aż strach pytać dlaczego rok 1989 uważamy za cezurę w dziejach Polski (ułomną, ale zawsze). Gdyby nie końcowe zwycięstwo Franco Hiszpania przed nami na długo zaznałaby dobrodziejstw systemu, którego obalenie uznajemy za dobre dla kraju.

    Bombardowanie Guerniki uzasadniano względami militarnymi – przeprawa mostowa, fabryka broni i amunicji. Pod tym względem Guernikę nic nie wyróżnia spośród wielu europejskich (i nie tylko) miast i wiosek, które zniszczono w trakcie licznych wojen.

    Mit Guerniki „lewicowa” (Stalina trudno uznać za lewicowca) propaganda zbudowała na kłamstwach. Wymienię tylko dwa: wielokrotnie zawyżano liczbę ofiar i pomijano fakt, że częściowo zniszczyły miasto wycofujące się wojska republikańskie, podpalając i wysadzając w powietrze niektóre budynki. I rzecz jasna, nie można zapomnieć o obrazie Picassa.

    Kulistości ziemi komuniści raczej nie zaprzeczali. Ale prawdę o swoich zbrodniach ukrywają tak długo jak tylko jest to możliwe. Przykładów chyba nie muszę wymieniać.

    I raz jeszcze powtórzę: nie widzę powodu by tragedię Auschwitz zestawiać z lewicowym mitem Guerniki.

  8. W Guernice zginęło podczas bombardowania 200-300 osób. Ci zabici to nie mit i „lewicowa kreacja” drogi Leszku. Natomiast podczas bombardowania Wielunia życie straciło 90-100 osób. Jeśli przeczytasz gdzieś w jakimś prawicowym pisemku, że ziemia jest płaska, a teza o jej kulistości ma komunistyczny rodowód, najpierw pomyśl, zanim uwierzysz na słowo.

  9. Przydał by się trzeci most i rozładowanie wiecznych korków w mieście! I co zaś będą pisać Polskie Obozy!

  10. Gdy przeczytałem rano powyższą informację, pomyślałem jak silny jest wykreowany przez lewicę mit Guerniki. Jak wbrew faktom, ale dzięki skutecznej propagandzie wspartej talentem znanego artysty, udało się uczynić to miasto symbolem wojennego okrucieństwa.

    Nie wiem czy goście z Hiszpanii znają historię Wielunia. A może tam właśnie powinni pojechać, by poznać historię zbombardowanego miasta.

    Zestawienie Auschwitz (wyjątkowego miejsca-symbolu) i Guerniki (propagandowej kreacji)
    budzi moim zdaniem zdecydowany sprzeciw. Nie upoważnia do tego tożsamość (w przypadku Guerniki nie wyłączna) sprawcy – niemieckiej III Rzeszy i jej obywateli.

    Życie dopisało do dzisiejszej uroczystości szyderczą (rzec można) puentę. Jak podają niektóre portale, baskijski lokalny dziennik, w środowym wywiadzie z Panią Aną Otadui Biteri, nazwał Auschwitz „polskim obozem koncentracyjnym”. I trudno dziwić się Hiszpanom – skoro my tak łatwo i bezmyślnie akceptujemy zakłamaną wersję ich historii, to dlaczego im nie przyznać prawa do błędu? Ambasada RP w Madrycie zapowiedziała protest. Oczekuję, że władze Oświęcimia również nie pozostaną bierne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Send this to a friend