Informacje

CHEŁMEK. Podczas spaceru zabłądzili w lesie

W dniu 16 września 2018 policjanci z Komisariatu Policji w Chełmku, pomogli mieszkankom Chełmka wydostać się z lasu, w którym zgubiły się podczas spaceru.

Do zdarzenia doszło w niedzielny wieczór. Tuż przed godziną 20.00 dyżurny oświęcimskiej komendy Policji odebrał telefon od 22 – letniej mieszkanki Chełmka, która pilnie poprosiła pomoc. Ze zgłoszenia wynikało, że kobieta, będąc ze znajomą na spacerze w kompleksie leśnym, rozciągającym się pomiędzy Chełmkiem, a Jaworznem woj. śląskie, straciły orientację i od kilku godzin nie potrafią znaleźć drogi powrotnej do domu, a już zapada zmrok. We wskazany rejon natychmiast pojechał jeden z patroli . Na podstawie informacji podawanych przez kobiety funkcjonariusze zlokalizowali rejon, w którym mogły się znajdować, a następnie  z włączonymi sygnałami błyskowymi wjechali na drogę gruntową prowadzącą przez tę cześć lasu. Od czasu do czasu policjanci włączali sygnały dźwiękowe. Poczynione działania szybko przyniosły zamierzony efekt. Mając telefoniczny kontakt z zagubionymi kobietami już po chwili usłyszeli, że dostrzegają one błyski i idą w stronę radiowozu.  Panie choć  zmęczone bezpiecznie trafiły do swoich domów.

Policjanci przypominają, że w dużym lesie łatwo jest zabłądzić, zwłaszcza wtedy, gdy podążą się poza wyznaczonymi ścieżkami lub kiedy zapadnie zmrok.  Wtedy ważne jest aby,  nie wpadać w panikę i idąc w jednym kierunku spróbować zwracać uwagę na charakterystyczne punkty np. drogę, linię energetyczną, co ułatwi lokalizację służbom ratunkowym.  Niektóre z nadleśnictw oferują również specjalne aplikacje na telefon z mapą lasu, która po zainstalowaniu na komórkę nie potrzebuje dostępu do Internetu.

W związku z powyższym policjanci apelują, aby na tego rodzaju wycieczki, poza piknikowym prowiantem, zawsze zabierać  ze sobą dobrze naładowany telefon komórkowy lub kompas.

KPP Oświęcim

Poprzedni artykułNastępny artykuł

6 komentarzy

  1. Moje doświadczenia z SOR-em są następujące: kiedy przychodzę do szpitala, to nie dla jaj, tylko kiedy rzeczywiście coś poważniejszego się dzieje. Oczekuję, że ktoś szybko się mną zajmie i albo udzieli pomocy, albo przynajmniej porozmawia i uspokoi. Tu od razu do białej gorączki doprowadzają mnie panie w rejestracji. Pal diabli, że formalności wpisywania danych do komputera trwa 10 minut, pod warunkiem, że jest się pierwszym w kolejce. Powiedzmy, że takie są przepisy. Ale odnosi się tam wrażenie, że panie mając do wyboru albo wklepywać numer pesel do komputerka, albo ratować bladego i słaniającego się na nogach pacjenta, wybrałyby najpierw jako ważniejsze – to pierwsze. Trafiły mi się też kiedyś panie zachowujące się jakby rejestrując robiły mi łaskę, lub jakbym chciał szpital jakoś oszukać, gdy tak naprawdę nic mi nie jest, z tekstem „a nie może pan pójść z tym rano do przychodni albo opieki całodobowej?” No kwa nie, widzę że naprawdę coś niedobrego się ze mną dzieje. I tak było, kiedy wreszcie przyszedł lekarz od razu zabrano mnie na oddział.
    Potem jest faza czekania na korytarzu. „Proszę panią, kiedy lekarz przyjdzie, jesteśmy tu już pół godziny?” „Proszę czekać”. Za jakiś czas – „ale krew przesiąka żonie przez opatrunek i kapie na podłogę”. „To nic nie szkodzi, niech kapie, proszę jeszcze poczekać” (autentyczne).
    Pan starosta jest taki jest w tym materiale taki zadowolony i uchachany, ponieważ kiedy pojawia się w SORze, prawdopodobnie nie musi czekać na lekarza ani pół minuty.

  2. @Chory pomysł
    A tam czepiasz się. W Oświęcimiu każda okazja jest dobra by się trochę pobawić zaprawą. Zwłaszcza jeśli nic innego się nie umie.

    Złośliwy by zapytał czy po tej „przebudowie” do chirurga dalej będzie się czekać pół roku czy może krócej.
    Albo czy rodzenie w Oświęcimiu dalej będzie dla odważnych.
    Ale po co komplikować ? Niech się mury pną do góry !

  3. Nie podoba mi się przebudowa SOR-u w taki sposób „żeby oddzielić osoby chore od osób towarzyszących”. To jak – kiedy przyjdzie matka z dzieckiem, dziecko zabiorą, a matka ma czekać obok? „Takie osoby towarzyszące przeszkadzają lekarzom” – jasne, że przeszkadzają. Kiedy tam byłem ostatnio z żoną, która zraniła się w rękę i mocno krwawiła, musieliśmy czekać prawie 40 minut. Dopiero jak zrobiłem awanturę, lekarz łaskawie przyszedł i ranę zszył. Gdyby nie to żona, która nie potrafi się kłócić, czekałaby pewnie na korytarzuw nieskończoność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Send this to a friend